
Gołębie opanowują coraz większe obszary miasta. Jeszcze kilka lat temu żyły tylko w centrum. Dzisiaj są już prawie wszędzie. Spora kolonia egzystuje np. na osiedlu Niebrów, w zachodniej części. Populacja gołębi rośnie błyskawicznie. Zaczynają być uciążliwym problemem, bo odchodami zanieczyszczają balkony, niezabezpieczone strychy, gzymsy i parapety, elewacje domów. Dostaliśmy sygnały od czytelników o martwych ptakach leżących na ulicach, trawnikach, w parkach. Są podejrzenia, że ktoś je truje. Choć widzimy problem ich nadmiaru, to trucie ptaków uważamy za barbarzyństwo. Być może jednak ptaki padają z przyczyn naturalnych lub z braku wody w okresie upałów. Możliwe, że populację opanowała jakaś zaraza? Ale problem jest i coś z tym trzeba zrobić, bo ptasiej padliny nikt nie sprząta. Od niemal miesiąca padły gołąb leży w samym centrum miasta, pod drogowskazem na placu Kościuszki. Martwe ptaki leżą również w pasażu łączącym ul. św. Antoniego z Polną (tam, gdzie był kiedyś MDK). Czy nie są one zagrożeniem epidemiologicznym? Kto się zmierzy z tym problemem?
|