
W strugach deszczu we wtorek (31 sierpnia) Rafał Zagozdon wraz ze swoimi pracownikami dokonał przeglądu prac, jakie ostatnio zostały wykonane w rezerwacie Niebieskie Źródła. O projekcie szeroko pisaliśmy w poprzednim numerze TIT.
Przygotował go Wydział Rozwoju, Strategii i Promocji Urzędu Miasta. Ma on na celu „chronienie rezerwatu przed nadmierną presją turystów”.
Przetarg wygrał tomaszowski Zakład Urządzania i Konserwacji Zieleni, który za około 500 tys. zł uporządkował teren rezerwatu, umocnił brzegi jednego z półwyspów, wytyczył i utwardził ścieżki łączące półwysep z groblą spacerową, nasadził rodzime gatunki drzew i krzewów. Przy tym zlikwidował dzikie ścieżki i przejścia na wyspy, umocnił groble spacerowe i zamontował nowe oświetlenie, ławki oraz kosze. Ponadto wykonał nowe podjazdy rowerowe, wyznaczył w rezerwacie ścieżki dydaktyczne i, co od razu zauważą odwiedzający Niebieskie Źródła, zainstalował nowe barierki nad wywierzyskami.
Większość prac ma jeden cel - chronić florę i faunę naszego rezerwatu. Nic dziwnego, projekt unijny realizowany był pod hasłem „Ochrona przyrody i kształtowanie postaw ekologicznych” w ramach działania „Budowa lub modernizacja małej infrastruktury służącej zabezpieczaniu obszarów chronionych przed nadmierną presją turystów”.
Choć w oględzinach poważnie przeszkadzał deszcz, prezydent był pod wrażeniem wykonanych prac, bo firma Zysiak wykonała ich naprawdę dużo. Co więcej przy umacnianiu brzegów wykorzystane były materiały najlepszej jakości i najnowocześniejsze, ekologiczne technologie.
Niestety sposób instalowania niektórych elementów wyposażenia też musiał być szczególny. Od wielu lat Niebieskie Źródła nie są jedynie odwiedzane i podziwiane, ale notorycznie dewastowane. Kosze na śmieci nie raz lądowały na dnie rezerwatu, bywało że głęboko wkopane i zamurowane ławki były wyrywane z ziemi. Na marginesie, jaką siłą i cierpliwością w niszczeniu musieli wykazywać się wandale. Normalni spacerowicze łapali się za głowy i twierdzili, że zniszczenia są tak poważne, że ich autorzy musieli używać traktora.
Projektanci musieli uwzględnić tę cechę naszego społeczeństwa. Wszystkie elementy zostały wykonane z najtwardszych materiałów, wkopane i zabetonowane głęboko w ziemi. Czy to pomoże? Pewnie tomaszowianin i na to sposób znajdzie. A o tym może świadczyć fakt, że już przed wizytą prezydenta pracownicy musieli naprawić jeden kosz, bo został w nocy zdewastowany. W nocy po otwarciu doszło do kolejnych aktów wandalizmu.
Niektórzy okoliczni mieszkańcy denerwują się na pozamykane dzikie ścieżki prowadzące na wyspy, ale przecież nie o nich i nie o turystów tu chodzi.
- Nasz rezerwat to prawdziwa perełka przyrodnicza i trzeba o nią szczególnie dbać - mówi Rafał Zagozdon. - Chociażby dlatego, by w niezmienionej formie mogły cieszyć przyszłe pokolenia.
Prace wykonane na terenie rezerwatu to nie jedyne elementy projektu.
Wcześniej, obok Skansenu Rzeki Pilicy postawiony został szalet publiczny. W planach jest jeszcze wybudowanie przy nim parkingu. Obecnie został rozstrzygnięty przetarg na jego zaprojektowanie. Pieniądze, choć jeszcze za małe, mamy zagwarantowane.
Całe zadnie ma zostać skończone w przyszłym roku. |