
Czesi na tomaszowskich ścieżkach rowerowych, dosłownie ścieżkach, bo przejechali wszystkie, w tym tę od Skansenu Rzeki Pilicy do Spały. Ośmiu starszych panów, emerytów, członków Klubu Cyklistów z Dobrej w powiecie Frydek Mistek zapakowało swoje kola (to po czesku rower) do busa i przyjechało do Tomaszowa, by spędzić tu kawałek lata. Dlaczego właśnie nad Pilicę? Za sprawą tomaszowianina, Cezarego Mielczarka, przyjaciela jednego z nich, poznanego kilka lat temu na plaży nad Bałtykiem. Później były wzajemne wizyty rodziny Mielczarków w Czechach i Foldynów w Tomaszowie. Jaromir Foldyna opowiadał swoim przyjaciołom z klubu o urokach naszych stron, co zaowocowało decyzją o wspólnej wyprawie w nadpilickie strony, by przekonać się, czy Jarek mówił prawdę. I przekonali się, są pod urokiem Zalewu Sulejowskiego, po którym żeglowali, skansenu, rezerwatu żubrów w Książu, bunkrów w Konewce, Spały, Sulejowa i Tomaszowa.
Przejechali wiele kilometrów nie tylko po ścieżkach rowerowych, ale i leśnymi szlakami. Bazą czeskich cyklistów był domek letniskowy Mielczarka w Smardzewicach.
W poniedziałek, 6 lipca, rozegrali wieczorny mecz kręglarski z członkami tomaszowskiego TKKF, który niestety przegrali. Wśród tomaszowian był prawie zawodowiec - Sławek Wolski z TKKF "Roland", a niektórzy z gości kulali pierwszy raz w życiu. Później wszyscy zgodnie poszli na piwo. Czesi chwalili nasze browary, które, ich zdaniem, warzą piwo nie gorsze niż ichniejsze. Najwyżej stawiają "Tyskie", to z reklamy, w której Czech opowiada, że jego babiczka pochazi z Chrzanowa z Polska.
Z wydziału promocji powiatu dostali plik folderów i mapek, które były pomocne w turystycznych objazdach, a powiezione do Klubu Cyklistów w Dobrej będą zachętą dla innych, by też wyprawiali się do naszego powiatu.
Czeska grupa ma kontakty z lokalną gazetą ?Frydecko Mistecko Noviny?. Planują po powrocie zdać w niej relację z eskapady do Polski. Być może znajdzie się w ich gazecie to samo zdjęcie co w TIT. Są na nim Zdenek Kafka, Jaromir Foldyna, Jan Bilko, Jaroslav Cudzik, Peter Adamus, Jan Sikora, Vratislaw Szebesta, Jan Falhar i gospodarz Czarek Mielczarek (na dole).
Z czeskimi cyklistami rozmawiał bez kłopotów językowych |