W niedzielę, przed Dniem Kobiet, Gminny Ośrodek Kultury w Ujeździe zaproponował paniom nie lada atrakcję. Na niewiadowskiej scenie pojawiło się dwóch latynoskich artystów: pochodzący z Peru Rafael Alfaro oraz Ekwadorczyk Manuel Murillo. Fakt faktem, że ujemna temperatura i Wielki Post nie nastrajają do zabawy, ale nikt nie mówił o tańcach, hulankach i swawoli. Sama nastrojowa muzyka z podnóży Andów też potrafi wlać w zmarznięte członki odrobinę słońca.
Zgromadzona licznie publiczność miała okazję wysłuchać takich evergreenów jak Besame Mucho, El Condor Pasa, Quanta Namera, El Mariachi, Chan Chan, Amorosa Palomita. Szczególnie rozruszała zebranych meksykańska pieśń Cielito Lindo, której melodię pod tytułem „Teraz jest wojna” zna w Polsce każde dziecko. Ciekawie brzmiała piosenka śpiewana po polsku i po hiszpańsku wykonywana na scenie i przez widzów. Niewątpliwie był to moment, od którego publiczność dała się porwać rytmom i jeżeli z tekstami pozostałych utworów był problem, to nadrabiano rytmicznym klaskaniem i iście meksykańską falą.
Prowadzący koncert Maciej Goździela nie przepuścił okazji do zapoznania zebranych z instrumentami, na których grli Rafael i Manuel. Była to zampona, czyli peruwiańska wersja fletni Pana, inkaska grzechotka - chajchas, flet - chena i mały instrument strunowy - charango, który kiedyś wykonywany był ze skorupy pancernika. W praktyce brzmiały rewelacyjnie i każda z pań (sama lub w towarzystwie swojego mężczyzny) mogła cieszyć się prezentem i z uśmiechem wejść następnego dnia w swoje święto.
Równocześnie z koncertem w holu GOK można było oglądać obrazy wykonane przez panie z koła plastycznego GOK poświęcone kobiecie. |