 Tak "upiększone" budynki i ulice Tomaszowa to codzienność.
Na razie jest to poza kontrolą Biura Architekta Miejskiego Urzędu Miasta. Coś sie zmieni?
Z Anną Fultz, architektem miejskim, która sprawuje tę funkcję od maja tego roku, rozmawia Agnieszka Łuczak.
- Chciałabym porozmawiać z panią o polityce przestrzennej w mieście, o koncepcjach, jakie chciałaby pani tu realizować. Wiemy jednak, że ani pani, ani Biuro Architekta Miasta, którego pracą pani kieruje, nie zajmujecie się dzisiaj tym, do czego zostaliście powołani.
- Dzieje się tak, ponieważ dla większości obszaru w Tomaszowie nie ma miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (mpzp). Zatem naszym głównym zadaniem jest obecnie wydawanie decyzji o warunkach zabudowy. Każde przedsięwzięcie inwestycyjne wymaga wystawienia oddzielnej decyzji. W zeszłym roku było ok. czterystu wniosków o wydanie decyzji. W tym roku na koniec września wniosków jest ok. dwustu. W każdym przypadku należy przeprowadzić analizę urbanistyczną. Zajmuje to ok. dwóch tygodni. Czas oczekiwania na decyzję wynosi ok. trzech miesięcy. Nie jesteśmy w stanie robić tego w krótszym czasie. Do tego dochodzi rozpatrywanie odwołań. W przypadku zaskarżenia decyzji do Samorządowego Kolegium Odwoławczego postępowanie należy zaczynać od początku. Trzeba też wiedzieć, że odwołania od decyzji są dziś na porządku dziennym.
- Z czego to wynika, że ludzie gremialnie odwołują się od decyzji? Plaga, moda, rosnąca świadomość obywatelska czy jeszcze inny powód?
- Kodeks postępowania administracyjnego nie wymaga wskazania powodu odwołania. Myślę, że w większości są to skutki międzysąsiedzkich konfliktów, obecnych i przeszłych. Moje osobiste spostrzeżenie jest też takie, że lubimy się jednoczyć, ale tylko przeciwko czemuś.
- Trwają prace nad stworzeniem nowego mpzp. Zajmuje się tym zewnętrzna firma, która wygrała przetarg. Na czym polega wkład BAM w tworzenie tego dokumentu?
- Projektant co pewien czas przyjeżdża do Tomaszowa i konsultuje z nami obszary sporne. Z kolei BAM konsultuje z projektantem bieżące decyzje o warunkach zabudowy. Chodzi o te decyzje, których zapisy mogą wpływać na ustalenia w mpzp. Wątpliwości jest wiele, np. strefy powodziowe, drogi wytyczone po prywatnych działkach, korekta układu komunikacyjnego.
- W mpzp, który został uchylony przez sąd zarówno obecny projektant, jak i pani wskazaliście szalenie dużo błędów. Nasuwa się tylko jedno określenie - bubel. Jak to możliwe, że jedni wykonali taką fuszerkę, a inni ją w formie uchwały zaakceptowali? Przecież w Urzędzie funkcjonowała i do tej pory funkcjonuje Miejska Komisja Urbanistyczna, jako ciało opiniujące.
- Uzasadnienie sądu administracyjnego powołuje się na pisma miejskich architektów, urbanistów, którzy wskazywali, że m.in. niektóre zapisy tamtego mpzp blokowałyby jakiekolwiek inwestycje na terenie miasta. Te sugestie w ogóle nie były uwzględniane. Wiele zawartych w mpzp zapisów powodowałoby niesamowite obciążenie finansowe dla miasta. Np. egzekwowanie układu komunikacyjnego, który wytyczał czteropasmowe drogi w centrum miasta, zmuszałby nasz samorząd do wykupu olbrzymiej ilości terenów, płacenia odszkodowań za wyburzanie budynków itd. To były zapisy oparte na projektach sprzed dwudziestu, a może nawet więcej lat. Co do trybu opracowywania i oceniania mpzp - nie mnie się wypowiadać. Obecny projektant wziął na siebie ciężar prostowania błędów i nieprawidłowości zawartych w mpzp. Wyłapywanie i korygowanie tego typu błędów to mozolna i czasochłonna praca.
- Trwa praca nad projektem mpzp. Ile czasu może to jeszcze zająć?
- W tej kadencji, a zatem w ciągu najbliższego roku, nowy mpzp powinien być uchwalony. Terminy przesuwają się w związku z pracami nad studium uwarunkowań przestrzennych. Porozpatrzeniu przez łódzki sąd administracyjny skargi Urzędu Miasta na decyzję wojewody, będzie wiadomo, ile czasu zajmie uchwalenie studium. Jeśli wyrok będzie pomyślny dla Tomaszowa, czyli studium okaże się ważne, to prace ulegną przyspieszeniu. Jeśli studium będzie nieważne, to będzie ono ponownie uchwalane w grudniu, a plan wyłożony w pierwszym kwartale przyszłego roku, a w połowie roku uchwalony.
- W takim razie porozmawiajmy o tym, czym chciałaby się pani zająć w najbliższym czasie, gdy już upora się z mpzp i decyzjami.
- Jeden wielki problem to Ludwików. Całe osiedle mieszkaniowe nie spełnia standardów urbanistycznych. W dodatku tereny te coraz bardziej się zabudowują. Trzeba się nad tym pochylić i próbować rozwiązywać problemy mieszkańców. Drugi obszar to ścisłe śródmieście i rewitalizacja w szerokim rozumieniu tego słowa. Rewitalizacja starej zabudowy całych kwartałów, jak ją czynić, skoro mamy do czynienia z własnością prywatną. Zatem współpraca z właścicielami domów, działek. Myślę, że w tym względzie można podeprzeć się współpracą z uczelniami i studentami, ich opracowaniami. To będą rozwiązania które, zafunkcjonują w przyszłości, a więc młodzi ludzie powinni mieć w tym względzie decydujący głos.
- Wierzy pani, że ścisłe centrum miasta zmieni wreszcie swoje ponure oblicze?
- To zależy przede wszystkim od społeczeństwa.
- ???
- Mamy projekty rewitalizacji, ktoś nad tym pracuje. Społeczeństwo może te projekty zablokować lub nie. Zawiązały się już stowarzyszenia, które powstały, by protestować. Nie ma stowarzyszeń popierających projekty. Nie ma więc w tym względzie równowagi. Rozmawiam z mieszkańcami - są za. Radni też są za, przynajmniej w prywatnych rozmowach, ale formalnego głosu poparcia nie ma.
- W tym momencie przychodzi ubolewać, że w ubiegłej kadencji nie zapadła decyzja o wyprowadzeniu targowiska z pl. Narutowicza. Rozwiązałoby to w mieście szereg problemów, w tym komunikacyjnych.
- Teraz to już nie wchodzi w grę. Przydałaby się miastu nowoczesna hala targowa, która skupiłaby drobny handel, w tym również ten bezpośrednio od producentów. W obecnej sytuacji musimy mieć świadomość, że centrum, wraz z handlem, usługami, będzie generowało ruch komunikacyjny. Do tej pory nie było zwartej koncepcji, jak rozwiązać problem parkingów w centrum.
- I jak wyprowadzić handel z al. Piłsudskiego.
- Wyprowadzić, ale nie likwidować. Coś tym ludziom trzeba dać w zamian.
- Chciałabym, by architekt Tomaszowa miała moc wpływania na licznych zarządców dróg, na właścicieli reklam, na właścicieli posesji.
- Poruszam się w określonych sztywno granicach prawa. Decyzyjnie Biuro Architekta Miasta ma niewiele do powiedzenia. Wiele za to dzieje się w starostwie. Tam wydawane są decyzje, pozwolenia. Dążę do tego, by współpraca z wydziałami starostwa zaczęła się lepiej układać. Pilnuję też, by w nowym mpzp znalazły się zapisy, że przy pracach remontowych, przynajmniej prowadzonych w centrum miasta, uwzględniane będą opinie architekta miasta.
- Jest w Tomaszowie miejsce, które chciałaby pani od nowa stworzyć, zagospodarować?
- Tak, to są brzegi Wolbórki, rzeki płynącej przez centrum miasta. To jest bardzo ciekawy i historycznie ważny obszar Tomaszowa. Może być naszą perełką pod warunkiem, że się go odsłoni, zagospodaruje, przywróci do życia.
- Życzę pani i miastu, by mpzp został jak najszybciej uchwalony, a tereny wzdłuż Wolbórki stały się atrakcją Tomaszowa. Dziękuję za rozmowę. |