tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
SPRZEDAM działkę budowlaną, ul. Torowa, ...
czytaj dalej »

BIURO Podatkowe "Berry", księgi, ewidencje VAT, ...
czytaj dalej »

DJ - imprezy, wesela, 18-stki, firmowe, ...
czytaj dalej »
Baza firm
 
Zdarzenia

 Mieszkanie z grzybem

 
Państwo Korneccy żyją skromnie. Zmagają się ze swoimi chorobami, opiekując się nadal córką i dwojgiem malutkich wnucząt. Nie mają jednak siły, by walczyć z opłakanym stanem technicznym swojego mieszkania. Za kłopoty obwiniają częściowo spółdzielnię. Jej prezes ma inne zdanie, ale obiecał, że sprawie dokładnie się przyjrzy.





Rodzina zajmuje lokal na poddaszu jednego z bloków przy ulicy Nadrzecznej. To niewielkie, ale przytulne mieszkanie z modnymi skosami. Pozytywne wrażenie po wejściu nie trwa jednak długo. W oczy rzucają się ciemne, duże plamy na ścianach i sufitach. Po bliższym przyjrzeniu się aż trudno uwierzyć, ale to całe kolonie ciemnozielonego grzyba. Jest on praktycznie wszędzie. Upodobał sobie szczególnie narożniki, ścianę koło okna, za meblami i miejsca, w których pod tynkiem biegną kable elektryczne. Stan lokalu ze względu na ten problem można ocenić jako tragiczny.
- Tak żyjemy od dawna - mówi Waldemar Kornacki. - Co raku jesteśmy zmuszeni robić remont. Ostatni wykonywaliśmy w maju zeszłego roku. Nie był tani. Trzeba było zbijać tynki, używać specjalnych niemieckich środków do zwalczania grzyba. Przyszła zima i problem wrócił - dodaje mężczyzna, pokazując ubranie, na które przenosi się grzyb.
Rodzina wskazuje kilka przyczyn takiego stanu. Gdy nieruchomości podlegały pod innego zarządcę, kazano demontować piece kaflowe. Obiecano zastąpić je centralnym ogrzewaniem. Plany jednak nie wypaliły. W końcu w blokach założono gaz ziemny.
- Zasugerowano wtedy, aby każdy na swój koszt zakładał piece - mówi pan Waldemar. - Ze względu na nasz stan finansowy nie mogliśmy sobie na to pozwolić. Chcieliśmy odbudować piece kaflowe, ale nie dostaliśmy na to pozwolenia. Spółdzielnia tłumaczyła, że kominy zostały przystosowane do instalacji gazowej. Zostaliśmy więc skazani na piecyki elektryczne. To jednak bardzo kosztowne rozwiązanie.
Mimo wszystkich zmian, niedawnej termomodernizacji elewacji bloku i ciągłego grzania lokalu, grzyb i tak zaczął się błyskawicznie pojawiać.
- Rachunki za prąd wciąż rosły - mówi pani Teresa, córka państwa Kornackich. - Rodzice w końcu stracili cierpliwość i zaczęliśmy grzać tylko pokój dziecięcy.
Obecnie u Kornackich jest 13-15 stopni Celsjusza. Śpią pod trzema kołdrami. To niejedyne poważne problemy, jakie wystąpiły podczas ostatnich roztopów. Podczas naszej wizyty w kuchni po skosie ciurkiem leciała woda. Pan Waldemar twierdzi, że to normalka.
- Nawet latem, gdy popada, musimy wciąż podkładać szmaty - mówi. - Wszystkiemu winny jest dziurawy dach. Dlatego taką mamy w mieszkaniu wilgoć. Ocieplenie ścian również nic nie dało, bo woda dostaje się między styropian a ścianę.
O stanie mieszkania rodzina już nieraz informowała spółdzielnię. - Pisma pozostawały jednak bez odpowiedzi - mówi pan Waldemar. - Traktują nas gorzej niż zwierzęta.
Prezes spółdzielni Grota, która zarządza nieruchomością, potwierdza, że nie odesłał żadnej odpowiedzi, ale nie zrobił tego umyślenie. - Czekamy na ekspertyzy - mówi Krzysztof Strucki. - Gdy będzie pełna informacja na temat sytuacji u tych państwa, będziemy wiedzieć jak działać. Obecnie nakazałem sprawdzić informację o przecieku dachu. Przy obecnej aurze zmagamy się z tym problemem w wielu budynkach, więc jest to możliwe. Ale z pewnością ważnym czynnikiem, który doprowadził mieszkanie tych ludzi do takiego stanu, jest brak ogrzewania.
Jak dodaje prezes Strucki, Kornaccy występowali do spółdzielni o pozwolenie na montaż dwufunkcyjnych pieców gazowych. Nigdy ich jednak nie zainstalowali. - Być może przyczyniły się do tego czynniki finansowe - mówi prezes. - Wielu ludzi na tym osiedlu zakłada za mocne piece i wychodzą spore rachunki za gaz. Rzędu 1.200 zł za kwartał przy 50 metrowym mieszkaniu.
K. Strucki wie, że rodzina Kornackich ma zadłużenie, jednak jak twierdzi nie będzie to miało wpływu na usuwanie ewentualnych usterek związanych z dachem. - Spółdzielnia nie może jednak ogrzewać tego lokalu - mówi prezes. - To należy do obowiązków rodziny. Mogą przecież występować np. do MOPS o dodatek mieszkaniowy. Zapewniam, że w innych mieszkaniach usytuowanych na poddaszu nie ma takich problemów. Ale trzeba o to zadbać - dodaje.
We wtorek, 23 lutego w mieszkaniu państwa Kornackich pojawiła się komisja ze spółdzielni. Lokatorzy twierdzą jednak, że nie miała ona nic wspólnego z chęcią rozwiązania problemu.
- Bylibyśmy usatysfakcjonowani, gdyby prezes odpowiedział na nasze pisma - mówi pan Waldemar. - Wiedzielibyśmy chociaż, na co możemy liczyć i jak pozbyć się grzyba i wilgoci.


war   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 9 (1023) z dnia 4 Marca 2010r.
 
Kontakt z TIT
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
ogloszenia@pajpress.com.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: (44) 724 64 17 wew. 28

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: (44) 724 24 00
Artykuły


Informator
Warto wiedzieć
Twój TIT
TIT - rejestracja konta Bądź na bieżąco.
Zarejestruj konto »

Prenumerata TIT Zaprenumeruj TIT
wprost na e-mail »