tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
NAPRAWA AGD - lodówki, zamrażarki, pralki ...
czytaj dalej »

WIDEO-FOTO Garden, cyfrowo, DVD, z VHS na DVD, ...
czytaj dalej »

WIĘŹBY dachowe, pokrycia, tel. ...
czytaj dalej »
Baza firm
 
Aktualności

 Mieszkania lepsze od usług

 
Krótka historia jednej działki, czyli stanowisko Zenona Łaskiego, przewodniczącego Rady Miejskiej i prezesa firmy Ezbud-Interster w jednej osobie.



Zenon Łaski: przewodniczący Rady Miejskiej, prezes firmy Ezbud-Interster.


Na ostatniej sesji Rady Powiatu radny Marcin Witko zadał władzom powiatu, a pośrednio i miasta, kilka ważnych pytań dotyczących działki przy ul. Nowowiejskiej, na której powstaje osiedle mieszkaniowe. Główne brzmiały, czy powiat na sprzedaży terenu stracił ponad milion złotych i jak to się stało, że przedsiębiorstwo dostało zgodę na budowę bloków? I czy przy tym nie naruszono prawa?
Teren ten jesienią 2007 r. w drodze przetargu nieograniczonego ogłoszonego przez powiat tomaszowski kupiła firma Ezbud-Interster. Za 0,112 ha zapłaciła 293.270 zł, czyli 26,18 zł za mkw. Ezbud był jedynym oferentem.
Wcześniej na tej działce nie można było zbudować domów mieszkalnych. Dziś powstają tam bloki. Wcześniej powiat wielokrotnie starał się w Urzędzie Miasta o zmianę przeznaczenia terenu pod budownictwo mieszkaniowe. Na początku 2007 roku wiceprezydent Grzegorz Haraśny w uzasadnieniu decyzji odmownej napisał m.in., że wielce problematyczne, a wręcz nieuzasadnione, jest włączenie w ten teren funkcji mieszkalnictwa. Mieszanie funkcji może rodzić w przyszłości konflikty społeczne.
W ubiegłym roku miasto jednak wydało warunki zabudowy nowemu właścicielowi i inwestycja ruszyła. Teraz radny Witko pytał, jako to możliwe, że to, czego nie potrafił załatwić przez cztery lata powiat, prywatny przedsiębiorca potrafił zrobić w kilka miesięcy. Ale prezesem spółki Ezbud-Interster jest Zenon Łaski, od trzech lat przewodniczący Rady Miejskiej w Tomaszowie.
- Zakładając, że powiat sprzedałby nieruchomość jako działkę budowlaną, to przy tej lokalizacji uzyskałby cenę ok. 130 zł za mkw. - mówił Marcin Witko. - Za podobne i wyższe kwoty miasto sprzedawało w tym czasie działki przy ul. Nadrzecznej, a wśród nabywców był Ezbud-Interster.
Przy takim założeniu działka przy Nowowiejskiej mogłaby kosztować 1.456.260 zł, a została sprzedana za 293.270 zł. Kwota, którą powiat potencjalnie stracił na transakcji, gdyby przekształcenie nieruchomości nastąpiło przed sprzedażą, to aż 1.162.990 zł.
Radny Witko mówił też o możliwości popełnienia przestępstwa. Sugerował, że starosta, jako osoba reprezentująca powiat, powinien wystąpić o zbadanie tej sprawy do właściwych organów ścigania. Przytoczył liczne paragrafy kodeksu karnego, które być może zostały złamane.
Przed tygodniem w artykule pt. „Biznes nie boi się zalania” przedstawiliśmy stanowisko jednej strony. Teraz czas na wyjaśnienia przewodniczącego Rady Miejskiej.
- Cała sprawa jest aferą tylko medialną, wywołaną przez opozycję, która już rozpoczęła kampanię do przyszłorocznych wyborów samorządowych - stwierdza Zenon Łaski. - Radny Marcin Witko w ten sposób chce sobie wyrobić nazwisko. Przecież gdyby miał w ręku jakieś poważne zarzuty, to nie zadawałby przed kamerami pytań w stylu Leppera, lecz natychmiast by powiadomił prokuraturę o podejrzeniu przestępstwa. A tak poprzez niedomówienia i półprawdy, przez sugerowanie czegoś, bez konkretyzowania oskarżeń, robi szum medialny, a inni muszą się teraz tłumaczyć, że nie są wielbłądami.
Prezes firmy Ezbud-Interster mówi, że wie, iż jako polityk i radny jest narażony na rozmaite ataki i nie boi się odpowiedzialności politycznej, ale w tym przypadku chodzi o jego firmę, o jej prestiż i wizerunek, który cierpi na wciąganiu jej w brudną walkę polityczną. Tymczasem Ezbud-Interster jest absolutnie w porządku. Postępuje zgodnie z prawem.
Nieprawdą jest, że na działce przy ul. Nadrzecznej nie wolno było nic budować. Już z ogłoszenia starostwa o przetargu wynika, że zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego znajduje się ona w jednostce urbanistycznej Ł.45/U, czyli przeznaczona jest pod zabudowę usługową. Mógłby tam powstać pawilon handlowy, warsztat rzemieślniczy albo np. betorniania. Ezbud-Interster kupił ją bez skonkretyzowanych planów, gdyż wolnych terenów w mieście jest niewiele.
Z czasem powstał jednak pomysł, by na części terenu, poza strefą ochrony Wolbórki, zbudować bloki. Firma 25 października 2007 r. wystąpiła do Urzędu Miasta o wydanie warunków zabudowy dla budownictwa mieszkaniowego. Szybko, bo już 31 października, otrzymała decyzję odmowną, podpisaną przez wiceprezydenta Haraśnego, używającego tych samych argumentów, co wobec powiatu.
Ale 27 listopada w tomaszowskiej urbanistyce nastąpiła rewolucja. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi unieważnił obowiązujący od grudnia 2005 r. miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Zniknęło prawo lokalne, regulujące przeznaczenie terenów. Przeznaczenie działki zależało teraz od woli jego właściciela, a miasto musiałoby mieć poważne argumenty i podstawy prawne, by nie wydać zezwolenia.
28 sierpnia 2008 roku Ezbud-Interster ponownie złożył wniosek o wydanie warunków zabudowy pod dwa bloki przy ul. Nadrzecznej. Urzędnicy nie mieli możliwości manewru i choć trwało to długo, to 4 grudnia taką decyzję wydali.
- Warto zaznaczyć, że przed wydaniem decyzji Urząd Miasta musiał dokonać licznych uzgodnień i zasięgnąć opinii wielu urzędów i instytucji oraz wszystkich sąsiadów - dodaje prezes Łaski. - I w tym długim procesie nie wpłynął ani jeden sprzeciw, nikt nie zaprotestował. Bo i nie mógł. Bo wszystko było zgodnie z prawem.
Zenon Łaski mówi, że zmiana przeznaczenia terenu z usług na mieszkalnictwo na całym świecie jest łatwa, znacznie łatwiejsza niż w drugą stronę, bo usługi bywają znacznie bardziej uciążliwe i dla ludzi, i dla środowiska.
W przypadku tej inwestycji Ezbud-Interster musiał się dostosować tak naprawdę tylko do jednego aktu prawnego. Z prawa wodnego wynika, że dla ochrony rzeki i jej doliny zabudowa musi być odsunięta do stopy wałów przeciwpowodziowych nie mniej niż 50 metrów. I to inwestor zrobił, choć w pobliżu domy stoją znacznie bliżej rzeki.
Zenon Łaski uważa też, że nie ma konfliktu interesów między jego działalnością jako radnego, przewodniczącego Rady Miejskiej i biznesmena, prezesa Ezbudu-Interster.
- Zdecydowałem się kandydować w wyborach samorządowych, bo chciałem (i chcę) coś dla tego miasta zrobić - mówi przewodniczący Łaski. - Tyle się mówi, że do samorządów powinni trafiać ludzie, którzy mają doświadczenie, którzy potrafią zarządzać firmami, którzy odnieśli sukces. I jednocześnie wywołuje się jakiś dziwny konflikt interesów. Ustawodawca przecież ściśle określił obszary, na których - my przedsiębiorcy i radni zarazem - mamy zakaz działalności. Dotyczy to działalności na (lub z jego wykorzystaniem) majątku komunalnym.
Prezes Ezbudu-Interster uważa, że fakt jego działalności w samorządzie terytorialnym nie może jednak odbijać się ujemnie na interesach firmy, która powstała w Tomaszowie i jest z nim ściśle związana. Spółka nie robi interesów z miastem bezpośrednio, lecz startuje w przetargach nieograniczonych, dostępnych dla wszystkich zainteresowanych. To, że część z nich wygrywa, jest skutkiem długofalowych planów firmy, która działa niezależnie od tego czy jej prezes jest radnym, czy też nie.
Ezbud-Interster zatrudnia setki ludzi. - Dzięki inwestycji przy ul. Nadrzecznej pracę ma ponad 100 osób, które w czasie kryzysu i zastoju w budownictwie mogą utrzymać swoje rodziny - twierdzi prezes Łaski. - Jako bezrobotni wyciągaliby ręce o pomoc do samorządu. Dzięki tej i wielu innym inwestycjom miasto rozwija się. Szukanie we wszystkim afer, konfliktu interesów czy działania na granicy prawa nie służy naszej przyszłości.


Ryszard Pożyczka   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 45 (1008) z dnia 12 Listopada 2009r.