Powiat i miasto budują coraz więcej obiektów sportowych. Pojawiają się orliki i hale. Te przyciągają na tereny szkolne coraz więcej młodzieży i starszych mieszkańców, którzy chętnie rywalizują w grach zespołowych. Jednak coraz częściej słychać pytania: a co z lekkoatletyką, matką wszystkich sportów?
Faktycznie boisk przybywa, ale kosztem bieżni, rozbiegów do skoków w dal i rzutni. Niektórzy dyrektorzy placówek przyznają, że to problem. Nauczyciele wuefu, zainteresowani uczniowie i ich rodzice używają mocniejszych słów. Tymczasem szkoły muszą sobie jakoś radzić.
Program „Moje boisko 2012” został bardzo entuzjastycznie przyjęty w naszym regionie. W sumie na terenie miasta powstały już cztery obiekty. Trzy powiatowe (III LO przy ul. Nadrzecznej, II LO przy Jałowcowej, kończony jest na ul. Majowej w SOSW i jeden miejski na SP nr12). Bardzo szybko przyciągnęły one rzesze amatorów sportu. Było i jest ich tyle, że aby pograć na niektórych obiektach, trzeba wcześniej wpisać się listę. Największą popularnością cieszą się boiska do piłki nożnej, rzadziej wykorzystywane są te do koszykówki, na SOSW będzie można zagrać także w piłkę ręczną.
Wraz z początkiem roku szkolnego uczniowie i ich rodzice zaczęli jednak narzekać.
- Bardzo podobają mi się nowe boiska, bo nie tylko pięknie się prezentują, ale spełniają ważną rolę społeczną - mówi pan Roman, ojciec ucznia II LO. - Mój syn jednak zawsze interesował się biegami i jest w tym całkiem niezły, a tymczasem podczas gdy prowadzi się jedną inwestycję niszczy się obiekty lekkoatletyczne. Jak nauczyciele teraz chcą prowadzić zaliczenia? - pyta.
Jak twierdzą wuefiści oceny wystawia się za biegi na dystansie 60, 200, 600 i 1000 metrów, skoku w dal, wzwyż, pchnięcia kulą, technik zmiany pałeczki sztafetowej i elementów atletyki terenowej. Praktycznie tylko skok w wzwyż można przeprowadzić na sali gimnastycznej.
Nad takim stanem ubolewa m.in. Cezary Żegota, dyrektor III LO. - Niestety pomysłodawca orlików chyba przeoczył tą kwestię - mówi. - Skoncentrował się na grach zespołowych. My mamy odpowiednie miejsca by wybudować jeszcze np. bieżnię czterotorową, 60-metrową. Obecnie większość zaliczeń z lekkoatletyki prowadzimy na stadionie Lechii.
Identycznie problem już od bardzo dawna w ten sposób rozwiązywany jest również w I LO.
- Nasza szkoła jest bardzo mocno związana z Lechią - wyjaśnia Ewa Męcina, dyrektor placówki. - Mamy wspaniałe wyniki, zresztą nie tylko w lekkoatletyce. Teraz marzymy o nowym obiekcie sportowym, podobnym do orlika, na naszym terenie. Bo chyba nam się to należy - dodaje.
Od tego roku, po wybudowaniu nowych boisk i jednoczesnej likwidacji bieżni, w różny sposób radzą sobie pedagodzy z II LO. - Dłuższe dystanse biegamy na terenie gimnazjum nr 6, przy lodowisku OSiR i na Lechii - mówi Dorota Warczyk z II LO. - Planowane jest również wykonanie 60-metrowej bieżni wzdłuż naszego orlika.
W ZSP nr 6 przy ul. Strefowej uczniowie mają do dyspozycji krótką bieżnię wraz z rozbiegiem do skoku w dal. Dłuższe dystanse odbywają się po wytyczonym torze, albo na Lechii.
Przewrotnie właśnie sala „zabrała” teren, na którym odbywały się zajęcia lekkoatletyczne w ZSP nr 2 przy ul. św. Antoniego. - Obecnie nie mamy bieżni, zajęcia prowadzone są w hali lub na Lechii - mówi dyrektor Mariola Przybylska.
Największe obawy mają jednak nauczyciele w ZSP nr 1 przy św. Antoniego. Obecnie mają do dyspozycji asfaltowe boisko do piłki nożnej lub ręcznej, bieżnie 60-metrową, która jednocześnie jest rozbiegiem do skoku w dal. Dłuższe dystanse biega się wokół budynków (to raczej przypomina biegi przełajowe). Pojawił się jednak poważny problem. Na terenie mechanika planowane są duże inwestycje. Budowa budynku dydaktyczno-konferencyjnego, stworzenie nowej ulicy Bibliotecznej i zaadoptowanie starego budynku warsztatów na Mediatekę. Wuefiści pytają, gdzie będą prowadzić zajęcia.
- Zabiorą nam teren, ale nie dadzą nic w zamian - mówi jeden z nich. - Przecież już teraz jest nienajlepiej. Obecnie większość zajęć prowadzimy w sali. Często jednocześnie z czterema klasami. W takich warunkach bardzo ciężko pracować - dodaje.
Sytuacja będzie z pewnością gorsza, gdy zostaną zrealizowane inwestycje. Tymczasem powiat planuje na terenie mechanika wcisnąć tylko niewielkie boisko, ale o biegach nie będzie już mowy.
Okazuje się, że salę gimnastyczną i bieżnię ma tylko ZSP nr 3 przy ul. Legionów.
A co na taką sytuację władze powiatu? - Zlikwidowane obiekty nie były najlepszej jakości - mówi starosta Piotr Kagankiewicz. - Przygotowujemy się do budowy nowych, np. w samochodówce. W niektórych szkołach nie ma po prostu na to miejsca i trzeba będzie biegać wzdłuż boisk. Nie zapominamy jednak o lekkoatletyce i myślimy nad jeszcze innymi rozwiązaniami.
Na to czekają nauczyciele i ich dyrektorzy.
- Należy pamiętać, że wszystkie zmagania sportowe zaczynają się od lekkoatletyki - mówi jeden z nich. - Muszą ją uprawiać wszyscy, którzy chcą osiągnąć sukces, również w sportach grupowych. Dlatego należy realizować również ten program edukacyjny. Na Lechii wszyscy się nie pomieścimy, zresztą to obiekt miejski - dodaje.
Nauczyciele zgodnie podsumowują, że brak takich obiektów, w konsekwencji będzie prowadzić do pogorszenia wysokich obecnie wyników zdobywanych na różnych szczeblach rywalizacji. - Będziemy kopać piłkę, żonglować, ale rzadko biegać - mówi jeden z wieloletnich pedagogów.
Inni widzą potrzebę wybudowania nowego stadionu lekkoatletycznego. - Sytuację ratuje Lechia, ale również i tam potrzebne są modernizacje - mówi jedna z nauczycielek. - Już teraz zauważyłam, że przydało by się na nim oświetlenie.
O wiele lepiej sytuacja wygląda w szkołach miejskich. Ogromna większość z nich ma do dyspozycji wszystkie obiekty lekkoatletyczne i remontuje się stare. Obecnie nakładana jest nowoczesna nawierzchnia w SP nr 1. |