tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
WIĘŹBY dachowe, pokrycia, tel. ...
czytaj dalej »

SYSTEMY Sygnalizacji Włamania i Napadu, Systemy ...
czytaj dalej »

PRYWATNY gabinet ginekologiczno-położniczy lek. ...
czytaj dalej »
Baza firm
 
Opinie

 Kto to zaprojektował?

 
Chodniki w alei Piłsudskiego w czasie deszczu przypominają rynsztoki.

Kto to zaprojektował?
Zbliża się do końca remont alei Piłsudskiego na odcinku od placu Kościuszki do drogi krajowej nr 8. Na pierwszy rzut oka ulica nabrała przyjemnego wyglądu, ale okazuje się, że tomaszowianie do wprowadzonych tam rozwiązań mają wiele zastrzeżeń.
- Przyjedźcie i zobaczcie, jak wyglądają w czasie deszczu chodniki na Piłsudskiego. Co kilka metrów kostką płyną istne rzeki, których nie sposób wyminąć ani przeskoczyć. Przechodnie, szczególnie starsi, mają poważne problemy z przejściem tego odcinka ulicy ? powiedział Sławomir Mett, który we wtorek zadzwonił do naszej redakcji. Nie sposób zrozumieć, jak można było zaprojektować chodniki bez odpływów spod rynien.
Pojechaliśmy i zobaczyliśmy, a także sfotografowaliśmy. Jak widać na zdjęciu, istny koszmar, a przecież wtorkowe opady nie były zbyt duże. Można sobie wyobrazić, jak wyglądają chodniki w czasie ulew.
Dawniej wśród płyt chodnikowych od rynny do krawężnika biegły rowki odprowadzające wodę. Nad takim kanalikiem przechodziło się, nawet go nie zauważając. W miejscach uszkodzonej nawierzchni tworzyły się kałuże, ale łatwo je było ominąć. Dziś mamy piękną, równą nawierzchnię, z tym, że zalaną wodą i bez kaloszy tam ani rusz.
Druga sprawa to podniesienie poziomu chodnika o kilkanaście centymetrów. W wielu miejscach trotuar znalazł się nad stanem zerowym przydrożnych budynków. W efekcie woda wlewa się do ich wnętrza. Co prawda, w wejściach chodnik jest lekko podniesiony i tworzy niewielką zaporę, ale przy dużych opadach ta minitama nie spełnia swej roli. Jeszcze większy problem mają tomaszowianie prowadzący działalność gospodarczą w suterenach. Im woda wlewa się do środka strumieniami.
Bardzo poważnie skomplikowało się życie inwalidów poruszających się na wózkach. Przez aleję Piłsudskiego nie sposób przejechać samodzielnie. - Moja żona dostała całkiem niedawno wózek elektryczny, ale okazuje się teraz całkowicie nieprzydatny, gdyż może nim pojechać trzydzieści metrów od bramy i dalej bez pomocy ludzi nigdzie się nie przedostanie ? mówi mieszkaniec kamienicy przy remontowanej alei. - Koszty ponieśliśmy my i państwo, a teraz władze powiatu uniemożliwiają wykorzystanie pomocnego żonie sprzętu. Bariery architektoniczne miały być likwidowane, a są tworzone nowe. Bez sensu.
Rzecz w tym, że wykonawca, wymieniając krawężniki od strony jezdni, wykopał całkiem spore rowy. Na przejściach dla pieszych w chodniku i krawężnikach są zjazdy dla niepełnosprawnych, ale zaraz na nimi jest dół, którego na wózku nie sposób pokonać o własnych siłach. To zresztą zjawisko ogólnotomaszowskie. Na wielu ulicach, szczególnie tych z nową nawierzchnią, wzdłuż krawężników ciągną się rowy, które są niebezpieczne nawet dla samochodów.
Inwalidzi na wózkach zostali pozbawieni jednej z podstawowych rozrywek, jaką było przebywanie na pasażu w środku alei Piłsudskiego. Są tam ławeczki, na których spotykają się mieszkańcy okolicznych domów, ale dotarcie do nich jest karkołomne.
Remont alei Piłsudskiego prowadzony jest w ramach Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych 2008-2011. Na tę inwestycję powiat zyskał dużą dotację. Wykonawcą jest Przedsiębiorstwo Robót Drogowo-Mostowych z Piotrkowa. Zakończenie inwestycji przewidziane jest na 30 października. Może jeszcze jest czas na pewne przeróbki, które ułatwią nam życie.


(poż)   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 40 (1003) z dnia 8 Października 2009r.