Inowłódz
Na internetowej stronie łódzkiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowycyh i Autostrad opublikowany został raport z przedsięwzięcia pod nazwą "Konsultacje społeczne dla przedsięwzięcia pn. Rozbudowa DK nr 48 na odcinku: Inowłódz - granica województwa mazowieckiego wraz z budową obwodnic m. Poświętne i m. Inowłódz".
Z raportu tego wynika, że ponieważ mieszkańcy gminy oraz miejscowości Inowłódz są przeciwni wszystkim przedstawionym im w trakcie konsultacji wariantom obwodnicy, po prostu jej nie chcą. Zdecydowano w związku z tym, nie wiadomo dlaczego, że dalszymi pracami projektowymi objęte zostaną wszystkie trzy odrzucone przez społeczeństwo warianty! Podobnym geniuszem tchnie cały raport z konsultacji społecznych.
 Od dawna nic nie poruszyło i nie zjednoczyło mieszkańców Inowłodza i gminy tak, jak temat obwodnicy miejscowości.
Od dawna nic nie poruszyło i nie zjednoczyło mieszkańców Inowłodza i gminy tak, jak temat obwodnicy miejscowości. Najstarsi nie pamiętają zebrań sołeckich z udziałem ponad stu obywateli. Obwodnica tylu zgromadziła. Bo wszyscy jej pragną. Ponieważ jednak żaden z przedstawionych przez łódzki oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wariantów nie zyskał aplauzu podczas przeprowadzonych w kwietniu bieżącego roku konsultacji społecznych, autorzy raportu z tego sondażu opinii publicznej konkludują, że w Inowłodzu nikt obwodnicy nie chce.
"(...) należy stwierdzić, że nie istnieje potrzeba jak najszybszej budowy obwodnicy m. Inowłódz w ciągu drogi krajowej nr 48. Większość złożonych wniosków stanowiły bowiem protesty i zastrzeżenia przeciwko realizacji obwodnicy według każdego z przedstawionych wariantów".
Proste to jak drut, tyle, że kolczasty. Bo autorzy nie chcą zauważyć, że wszyscy obwodnicy chcą, tyle, że nie takiej, jaką próbuje im się wcisnąć po linii najmniejszego oporu. Ponieważ raport przedstawiony został na internetowej stronie łódzkiej GDDKiA (www.lodz.gddkia.gov.pl) można przypuszczać, że nie wszyscy zainteresowani sprawą inowłodzianie do niego dotrą. Może za naszym pośrednictwem będzie łatwiej?
Zaczęło się - przypomnijmy - od ulicy Klasztornej. Jest najbardziej newralgicznym miejscem na drodze krajowej nr 48 w obrębie Inowłodza. Z przykrym zakrętem zasłoniętym przez budynek, bez chodników. Od dawna ludzie domagali się zmian w tym miejscu. Ponieważ standardy drogi krajowej są tu nie do osiągnięcia bez wykupów i rozbiórek, drogowcy znaleźli łatwiejsze dla siebie rozwiązanie. Prawie dwa lata temu padł z ich strony pomysł, by Klasztorną zupełnie ominąć, a drogę puścić przez Inowłódz nowym śladem. I padło wówczas słowo "obwodnica". Znalazło się na szkicach przebiegu drogi, w protokołach z różnych zebrań. Ludzie uwierzyli w obwodnicę i zapragnęli jej gorąco.
Bo na skrzyżowaniu tras żyć się dzisiaj nie da, choć niegdyś było to dobrodziejstwo. Rozwojowi Inowłodza sprzyjało położenie nad szlakiem wodnym Pilicy i przy przeprawie przez rzekę kilku ważnych wówczas traktów drogowych. M.in. do Krakowa i na Węgry, z Wielkopolski do Lublina i dalej na Ukrainę. Ale tymi drogami jeździły zaprzęgi konne, a nie kilkusetkonne, wielotonowe tiry! Jeszcze w latach 60. obecną krajową 48 przejeżdżało 5-7 samochodów dziennie. Taki ruch, droga, choć na rzecznych namułach, była w stanie znieść. Nawet trochę większy. Ale ktoś, gdzieś, kiedyś zdecydował, że będzie to droga krajowa, tranzytowa z zachodu na wschód. I skrzyżuje się w Inowłodzu z drogą wojewódzką 726, z północy na południe. Nie zdecydował tylko, że te drogi należy praktycznie zbudować od nowa. Teraz krajówką wjeżdża do Inowłodza 3,5 tys. samochodów na dobę. Za 20 lat może być 8 tys. Nikt nie liczył, ale mieszkańcy wiedzą, że natężenie ruchu na drodze wojewódzkiej jest podobne. Wiedzą też, że Inowłódz jest rozjeżdżany przez tiry, choć dla Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad to droga podrzędna, z niewielkim natężeniem ruchu. Decydenci nie mieszkają jednak ani przy Spalskiej, ani przy Tuwima.
Projektanci z Poznania zaczęli przedstawiać coraz to nowe pomysły i koncepcje, ludzie dyskutowali, głosowali nawet za wariantami, wierząc, że mają w tej sprawie coś do powiedzenia. Od początku nie chcieli "obwodnicy", która "wjeżdżałaby" do środka miasteczka i szukała nowego przejścia przez Pilicę, najchętniej u kościółka św. Idziego. W najbardziej malowniczym miejscu doliny.
Raport uczciwie odnotowuje wysuwane podczas konsultacji wady, jakimi obarczone są przedstawione propozycje, np. że "przedstawione warianty nie wyprowadzają ruchu tranzytowego poza Inowłódz, lecz dochodzą do centrum miejscowości, obok szkoły i gimnazjum, powodują przekroczenie norm hałasu, przebiegają przez tereny rekreacyjne, wpływają negatywnie na walory krajobrazu, przecinają istniejący już trakt turystyczny, stanowiska archeologiczne, kolidują z rozbudowującym się osiedlem". Raport przytacza negatywne opinie zebrania sołeckiego i Rady Gminy. I co? I nic! Te wyniki konsultacji pozostają bez komentarza. Chyba, że za komentarz uznać stwierdzenie, że proponowana "inwestycja ma bardzo małe poparcie ze strony mieszkańców miasta i gminy, bo większość opinii jest negatywnych". Fakt ten budzi przy tym zdziwienie autorów, bo przecież wcześniej wszyscy mieszkańcy byli za gruntownym remontem ulicy Spalskiej, po której biegnie droga krajowa!
Podsumowując wszystkie wnioski (było ich ponoć 15), w formułowaniu których uczestniczyło m.in. ponad stuosobowe zebranie sołeckie oraz 15- osobowa Rada Gminy, autorzy raportu stwierdzają, że 9 osób jest przeciw wariantom II i III, 5 natomiast za wariantem IV, przy 4 przeciwnych. Czemu 9-osobowe, bliżej nieokreślone, gremium jest nagle miarodajne, gdy ponad 100-osobowe nie jest - autorzy raportu nie wyjaśniają. Zarzucają natomiast władzom gminy, że gdy było można, nie zajmowały w sprawie obwodnicy stanowiska.
"Pismem z dnia 21 listopada 2008 r. zwrócono się do Urzędu Gminy Inowłódz z prośbą o zaopiniowanie wariantów obwodnicy. Pismo to pozostało bez odpowiedzi. Gmina miała więc możliwość w odpowiednim czasie na sformułowanie ewentualnych uwag, z czego nie skorzystała?. Tylko nieco dalej pisze się jednak o wariantach przeznaczonych do dalszej "obróbki", które na wstępie "były konsultowane i akceptowane przez mieszkańców oraz władze gminne". Więc były te opinie, czy ich nie było?
Okazuje się w raporcie, że tzw. konsultacje nie były właściwie konsultacjami a tylko zebraniami informacyjnymi. "Konsultacje społeczne dla przedsięwzięcia pn. "Rozbudowa DK nr 48 na odcinku: Inowłódz - granica województwa mazowieckiego wraz z budową obwodnic m. Poświętne i m. Inowłódz" były prowadzone w kwietniu 2009 roku. Należy zaznaczyć, że były to konsultacje społeczne z możliwością składania wniosków, organizowane przez GDDKiA. Mają one charakter spotkania informacyjnego, a ich podstawowym celem jest zapoznanie miejscowej społeczności (mieszkańców miasta i gminy, na których terenie zlokalizowane będzie przedsięwzięcie) z planowaną inwestycją. Są one bardzo ważne, bowiem wnioski z tych konsultacji wykorzystywane są w dalszych pracach projektowych i mają wpływ na wybór ostatecznego wariantu, dla którego będzie składany wniosek o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia. Nie są to jednak konsultacje społeczne wynikające z przepisów prawa, organizowane przez odpowiedni organ, w ramach prowadzonego postępowania administracyjnego o wydanie tej decyzji?.
Ten przydługi może cytat jest celowy. Obrazuje bowiem świetnie styl raportu, który praktycznie nic nie raportuje. Konsultacje, które konsultacjami nie są, wnioski, które będą uwzględniane, ale tylko te, które są zgodne z przedstawionymi społeczności koncepcjami. Wszystkie inne działają na szkodę tejże społeczności. Zwłaszcza te, które pokazują, że można lepiej, w perspektywie z większą korzyścią społeczną. Propozycje alternatywne w stosunku do proponowanych przez GDDKiA wariantów są odczytywane jednoznacznie jako brak zainteresowania inwestycją.
Jako ciekawostkę należy chyba potraktować argumenty autorów, które mają zdeprecjonować pomysły mieszkańców na obwodnicę. "Propozycja rozwinięcia wariantu IV poprzez ominięcie większym łukiem dzielnic Inowłodza, z przyczyn technicznych jest niemożliwa do zaprojektowania /.../ ze względu na kolizję z... wieżą telefonii komórkowej"!!! Przypomina się natychmiast Jerzy Doborowolski, jako naczelny dyrektor od urbanistyki w komedii Barei, dla którego przeniesienie jeziora w inne miejsce, by na tym mógł stanąć blok, nie stanowiło problemu.
Przywoływana jest mityczna już "Natura 2000", którą autorzy racjonalnych pomysłów obwodnicy omijają jak diabeł święconą wodę, bo wiedzą, czym grozi jej dotknięcie.
Nie wiadomo ostatecznie po co komu były te konsultacje, których nikt nie zamierza brać pod uwagę. Po co raport z nich, który nie wyjaśnia i nie podsumowuje, a gmatwa i rozmydla. Czy służy jedynie jako podkładka? Widać za to dobrze, że w takiej sytuacji opinia lokalnego samorządu, miejscowej społeczności nic nie znaczy wobec konkluzji raportu, że do dalszych prac i szczegółowych analiz skierowane zostaną trzy dotychczasowe warianty drogi krajowej nr 48 w Inowłodzu, które w trakcie konsultacji społecznych (?) uzyskały miażdżącą dezaprobatę. |