
Gdy kapustę ukisimy, grypę kwasem wygonimy
-to hasło przesądziło o wygranej w III Powiatowym Konkursie Kiszenia Kapusty w Budziszewicach. Zwyciężyła ekipa z Rzeczycy. Ale po kolei.
Gminno-powiatowa impreza ściągnęła do remizy spory tłumek widzów. Był poseł Dariusz Seliga, przyjechał sąsiad zza miedzy - burmistrz Koluszek, był inny sąsiad - wójt gminy Lubochnia Andrzej Popłoński, byli radni powiatowi i gminni. Liczne grono gości to kibice gminnych ekip konkursowych dopingujący swojaków. Gospodarzami imprezy byli starosta Piotr Kagankiewicz i wójt gminy Budziszewice Marian Holak. Gospodarzy wspierały gospodynie - konferansjerki Monika Skorzycka i Matryna Koziarska.
Na dzień dobry, a właściwie dobry wieczór, bo o 16.00 w sobotę, 7 listopada już zmierzchało, zebranych zabawiała młodzież z Zespołu Szkół w Budziszewicach. Chórek, solista o krzepkim głosie (jedyny w tym gronie nie uczeń, ale też ze szkoły, bo nauczyciel), był balet (no prawie balet), skecze, scenki rodzajowe, kabaretowe inscenizacje ze znakomicie dobraną muzyką. Na zewnątrz mżył deszcz to i w remizie była „Deszczowa piosenka” z parasolkami. Publiczność rozgrzała się, oklaskując występujących, więc dano sygnał do rozpoczęcia tego, co miało doprowadzić jedną z dziewięciu ekip (Ujazd oddał pole walkowerem, bo nie wystawił ekipy) do zwycięstwa.
Punktowanie zaczęło się od haseł o kapuście. Wykrzyczanych, wyśpiewanych, wyrecytowanych, bo rymowanych. Już po tej konkurencji na prowadzenie wyszła Rzeczyca z chwytliwym antygrypowym sloganem. Potem ruszyło szatkowanie. Do skrojenia każda z trzyosobowych drużyn miała trzy dorodne główki kapusty i do starcia dwie marchewki. Cięto nożami na czas, byle cienko, bo to się liczyło w punktacji. Liczyły się też stroje ekip, ale chyba mniej, bo wszystkie były ładne. Najszybsze w szatkowaniu były panie z KGW z Tarnowskiej Woli reprezentujące gm. Lubochnia, tuż za nimi mieszana drużyna z Rzeczycy. Mieszana, bo było w niej dwóch chłopów. Mimo damskich fartuszków i czepeczków wątpliwości nie było, że to płeć inna od reszty, bo z brodą i wąsami. Ustawiono beczkę, tak na oko 120-litrową, i można było deptać urobek.
Widzowie spodziewali się dorodnej podkasanej dziewoi, a do beczki wlazł szczupły chłop w gumowcach i białym uniformie. I zaczął się taniec w beczce w rytmie disco. Chłop miał wiele partnerek do tańca, które krążyły wokół beczki. Urobek ledwie się w niej pomieścił. Zapomniano w ferworze o soli, ale się w końcu znalazła (tak gdzieś w połowie deptania). Jurorzy (starosta Kagankiewicz, wójt Holak i przewodnicząca gminnych kół gospodyń wiejskich Anna Ślusarczyk) liczyli punkty, na estradzie czekały pudła z nagrodami. Co w tych pudłach było, nie wiadomo. Ktoś mówił, że główki kapusty, ale to pewnie nieprawda, bo nagrody fundowało starostwo, a tam przecież (chyba) głąbów nie ma.
Ogłoszono wynik. Przegranych nie było, było osiem drugich miejsc. Jedyne pierwsze miejsce wzięła Rzeczyca. Za hasło i całokształt. Może któraś z ekip czuła się zawiedziona, ale, jak powiedzieli jurorzy, to przecież zabawa. To nic, że reprezentacja Królowej Woli z gm. Inowłódz siekała drobniutko, a inna grupa zostawiła mniej odpadów. Tak czy owak z nagrodami odjechały wszystkie drużyny. A przyjechały reprezentacje gmin (niewymieniane wcześniej) Żelechlinek (z KGW w Lesisku), Rokiciny (z Łaznowa), Czerniewice (z Dąbrówki). Gminę tomaszowską reprezentowały gospodynie z Kwiatkówki, Łagiewnik i Świńska. Barw gminy Będków broniły panie z Kalinowa, a gospodarzy konkursu gospodynie z Węgrzynowic. W skład zwycięskiej ekipy z Rzeczycy wchodzili: Anna Meto z Gliny, Szczepan Plichta i Ignacy Spatowski.
Konkurs się skończył, mogła rozpocząć się zabawa taneczna i kapuściana biesiada. Kapuściana, bo podano kapuśniak, bigos, pierogi z kapustą, kapustę z grochem. Wędliny i ciasta nie były już kapuściane, bo, póki co, takich nie wymyślono. Stoły dekorowała kapusta kwiatowa. Zwycięzcy z Rzeczycy już zaprosili na pierzawkę, która wystartuje 28 listopada, tuż przed adwentem, aby można było poszaleć przed zabawowym postem. A potem przerwa aż do rokicińskich ostatków. Tegoroczna kapusta już kiśnie, by dać kwas wypędzający grypę, bo szczepionek jak na razie brak. |