tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
SZKÓŁKA ROŚLIN OZDOBNYCH
DRZEWA I KRZEWY ...
czytaj dalej »

ARCHITEKT - projekty budowlane i wnętrza, tel. ...
czytaj dalej »

Auto-Gaz BRC.Montaż,serwis,RATY!tel.608860518 ...
czytaj dalej »
Baza firm
 
Kultura

 Jazz i hity Grechuty

 





Największe przeboje Marka Grechuty i kilka mniej znanych piosenek tego zmarłego przed trzema laty artysty usłyszeli w piątek wieczorem (6 listopada) tomaszowianie, którzy wybrali się na zaduszkowy koncert jazzowy, organizowany rokrocznie przez Miejski Ośrodek Kultury. Tym razem jednak nie odbył się on w kameralnej salce w siedzibie ośrodka, ale w sali widowiskowej kina Włókniarz i dobrze, bo mimo że impreza była biletowana, sala wypełniła się niemal do ostatniego miejsca. Jednych ściągnęło tu nazwisko znanego krakowskiego barda, innych chęć posłuchania dobrej muzyki, jeszcze innych ciekawość czy zagranie romantycznych ballad Grechuty w jazzowych aranżacjach nie okaże się profanacją.
Dla tych, którzy znali już wcześniej, wydaną w 2001 roku, płytę Wojciecha Majewskiego pt. „Grechuta” koncert nie był zapewne zaskoczeniem. Ci natomiast, którzy oczekiwali standardowych wykonań przebojów Marka Grechuty, mogli się poczuć lekko zawiedzeni. Pierwsi stanowili chyba jednak znakomitą większość, bo wszystkie synkopowane wersje piosenek legendarnego artysty w wykonaniu kwartetu Wojtka Majewskiego (oprócz niego zagrali: Robert Majewski - trąbka, Paweł Dobrowolski - drumle i Michał Barański - kontrabas) przyjmowane były entuzjastycznie. Dzięki temu, że lider zespołu osobiście znał Marka Grechutę (napisał jego biografię) i cenił go nie tylko jako muzyka, kompozytora, autora tekstów, ale również jako człowieka w jego aranżacjach nie ma daleko idących improwizacji, a wątki romantyczne i ekspresjonistyczne pobrzmiewają obok siebie w harmonii. Słuchając kolejnych wykonań, z łatwością można było odgadnąć, że oto grana jest np. „Lanckorona”, „Będziesz moją panią” czy „Wszystko dla twej miłości”. Mnie osobiście zabrakło znakomitych poetyckich tekstów, które są wizytówką piosenek Grechuty. No, ale cóż, wersje instrumentalne też były piękne. Zwłaszcza zagrana na koniec na fortepianieprzez Wojciecha Majewskiego liryczna kołysanka.
Kto czuł niedosyt, po koncercie mógł zakupić płytę nagraną przez Wojciech Majewski Quartet. Co prawda nie tę z muzyką Grechuty, ale ostatnią, zatytułowaną „Opowieść”.


MarMajs    

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 45 (1008) z dnia 12 Listopada 2009r.