Gawędy znad Modrych Wód

Ośmielam się najpokorniej prosić Waszą Ekscelencję o przedstawienie mnie Panu Ministrowi Najwyższego Dworu celem otrzymania zezwolenia na wykonywanie zdjęć fotograficznych w Spale podczas pobytu Ich Cesarskich Wysokości w bieżącym 1900 roku (…) Otrzymawszy do tej pory ze strony Waszej Ekscelencji tyle łaskawości mam niezachwianą nadzieję, że Wasza Ekscelencja pozwoli poprzeć mnie i dlatego też ośmielam się prosić najpokorniej, by Wasza Ekscelencja miała mnie na względzie na przyszłość - w taki uniżony sposób wyłuszczył swoją prośbę Stefan Malczewski, mieszkaniec ówczesnego Tomaszowa Rawskiego, w podaniu skierowanym 1 lipca 1900 roku do naczelnika policji dworskiej w Petersburgu.
Kim był autor podania i dlaczego tak bardzo zależało mu na spełnieniu jego prośby? Poszukanie odpowiedzi na te pytania pozwoli ukazać nieznany dotąd fragment dziejów Spały, związany z myśliwską rezydencją rosyjskich carów, istniejącą w tej malowniczej śródleśnej osadzie w latach 1885-1914. A dotyczy on bliskich i różnorodnych związków pobliskiego Tomaszowa i jego mieszkańców ze spalską stanicą carską, która wbrew powszechnemu mniemaniu nie była bynajmniej enklawą kompletnie odizolowaną od otoczenia. Niedawne dotarcie do zupełnie nieznanych w Polsce dokumentów z rosyjskich archiwów rzuca nowe światło na te relacje.
***
Wymieniony na wstępie Stefan Malczewski z pewnością był postacią nietuzinkową. Jest o tym przekonany Jerzy Wojniłowicz, znany tomaszowski historyk-regionalista, zgłębiający ostatnio dzieje tomaszowskiej fotografii i tutejszych zakładów fotograficznych. W wyniku żmudnych poszukiwań udało mu się ustalić, że S. Malczewski urodził się w 1875 roku w Kielcach. Do naszego miasta przybył w końcu lat 90. XIX wieku, by otworzyć tutaj własny zakład fotograficzny. Mieścił się on w nieistniejącym już domu przy alei św. Antoniego naprzeciwko dzisiejszego domu handlowego „Tomasz”. Dzięki wysokiemu kunsztowi fotograficznemu młody fotograf szybko zyskał duże wzięcie - i to nie tylko w Tomaszowie. Wyspecjalizował się w fotografii portretowej, ale jak się okaże poniżej, równie dobrze radził sobie z ujęciami plenerowymi.
Kolejnym, ważnym krokiem na drodze zawodowej kariery Stefana Malczewskiego było podjęcie przez niego starań o uzyskanie pozwolenia na fotografowanie członków rodziny carskiej podczas jej wizyt w Skierniewicach i Spale. Niewątpliwie, otrzymanie takiego zlecenia znacznie podniosłoby prestiż fotografa, nie mówiąc już o pokaźnych gratyfikacjach za wykonane fotografie. Tym samym młody, lecz ambitny tomaszowianin postanowił dołączyć do elitarnego grona kilku zaledwie fotografów uwieczniających kolejne pobyty cara Aleksandra III, jak też jego następcy Mikołaja II w obydwu wymienionych rezydencjach.
Należeli do niego znani i utytułowani fotografowie warszawscy: Konrad Brandel i Jan Mieczkowski. Pierwszy z nich dał się również poznać jako wzięty konstruktor aparatów fotograficznych. Został uznany za pierwszego na ziemiach polskich fotoreportera prasowego; był m.in. autorem fotoreportażu ze słynnego „zjazdu trzech cesarzy”, odbywającego się w 1884 roku w Skierniewicach. Drugiemu z tych fotografów zlecono wykonanie albumów dokumentujących wizyty cara Aleksandra III i jego świty w Spale w latach 1896 i 1898. Za tę usługę J. Mieczkowski otrzymał kwotę 1.388 rubli. Dodajmy, że fotograf ten, uhonorowany tytułem „dostawcy dworu”, zamieszczał swoje zdjęcia (również dokumentujące pobyt cara Aleksandra III w Spale) na łamach popularnego w owym czasie rosyjskiego czasopisma „Ogólnoświatowa ilustracja”.
Dotarcie do tych i wielu innych, nieznanych faktów umożliwił mi kontakt nawiązany niedawno ze Swietłaną Czestnych - archiwistką z Sankt Petersburga, będącą jednocześnie jednym z najbardziej cenionych w Rosji i poza nią ekspertów i autorytetów w zakresie dawnej sztuki rosyjskiej. Pani Swietłana, m.in. za sprawą swoich rodzinnych związków z Polską, zainteresowała się również dziejami carskich rezydencji, istniejących kiedyś w Skierniewicach, Białowieży i Spale. Jest autorką wydanej w 2004 roku w Sankt Petersburgu publikacji pt. „Wykaz Polaków nagrodzonych podarkami Gabinetu Jego Wysokości. 1881-1917” oraz współautorką wydanego w 2009 roku w Warszawie albumu pt. „Białowieża. Carska rezydencja”. Do podjęcia bliższych badań nad historią spalskiej stanicy carów rosyjskich panią Świetłanę zachęcił ostatnio dr Michał Słoniewski, kierujący Lokalną Organizacją Turystyczną w Spale.
Poszukiwania prowadzone z wielkim zapałem przez Swietłanę Czestnych w rosyjskich archiwach i muzeach już zaowocowały odnalezieniem unikatowych dokumentów i fotografii, pozwalających pisać na nowo niektóre rozdziały z życia carskiej Spały. Takim, wprost bezcennym, źródłem okazały się zespoły akt zachowanych w zbiorach Rosyjskiego Państwowego Archiwum Historycznego w Sankt Petersburgu, a dotyczących przygotowania kolejnych przyjazdów carów: Aleksandra III i Mikołaja II do Spały. Regulują one m.in. sprawy związane z fotografowaniem tych wizyt.
Tak więc jeden z dokumentów z rosyjskiego archiwum mówi o wypłaceniu w 1894 roku należności w kwocie 295 rubli za wykonanie dokumentacji carskiej wizyty w Spale warszawskiemu fotografowi Leonardowi Kowalskiemu. Także on należał w tamtym czasie do ścisłej czołówki polskich fotografów. Najpierw był długoletnim kierownikiem zakładu fotograficznego Jana Mieczkowskiego, a następnie założył własną pracownię fotograficzną w Warszawie. W 1903 roku L. Kowalski otrzymał tytuł „dostawcy dworu”. Wśród fotografów dokumentujących pobyty carów Aleksandra III i Mikołaja II w Spale byli także: Z. Karasik z Grodna i bliżej niezidentyfikowany autor nazwiskiem Karol Gan.
Pocztówki dla carycy…
W wyniku usilnych starań zaszczytu uwiecznienia carskiej wizyty w Spale udało się dostąpić również wspomnianemu na wstępie tomaszowskiemu fotografowi Stefanowi Malczewskiemu. Tak się jednak złożyło, że do dzisiaj zachowała się tylko jedna fotografia jego autorstwa, związana z carską Spałą. Zdjęcie, znajdujące się w zbiorach Skansenu Rzeki Pilicy, przedstawia uroczystość odbywającą się przed tutejszym pałacykiem (na reprodukcji poniżej). Wśród obecnych na niej osób można rozpoznać cara Mikołaja II i carycę Aleksandrę Teodorowną, a także cztery na biało ubrane dziewczynki. Jedna z nich wręcza kwiaty carowi. Najprawdopodobniej scena ta rozegrała się w 1900 lub 1901 roku (fotografia nie jest datowana).
Aby ją uwiecznić, tomaszowski fotograf musiał, jak się rzekło, uzyskać specjalną zgodę na dokumentowanie swoim aparatem scen z pobytu cara w jego spalskiej rezydencji. O tym, że nie była to bynajmniej prosta sprawa świadczą przechowywane w wymienionym wcześniej petersburskim archiwum dokumenty Kancelarii Ministerstwa Dworu Cesarskiego z pierwszych lat XX wieku. Dotyczą one próśb różnych osób ubiegających się uzyskanie pozwolenia na fotografowanie planowanego na 1900 rok wyjazdu cara Mikołaja II i jego świty do rezydencji w Białowieży, Spale i na Krymie, a także na manewry wojskowe pod Ługiem.
Stefan Malczewski zamierzał sfotografować spalską część carskiej podróży. W tym celu najpierw wystarał się o odpowiednie zaświadczenie od gubernatora piotrkowskiego. Następnie skierował prośbę do urzędującego w Warszawie generała-majora Pawła Iwanowa, zarządcy Księstwa Łowickiego, obejmującego również spalską rezydencję. W podaniu z 23 czerwca 1900 roku tomaszowski fotograf napisał: Mam zaszczyt najpokorniej prosić Waszą Wielmożność o przedstawienie mnie Panu Ministrowi Najwyższego Dworu celem uzyskania zezwolenia na wykonywanie przeze mnie zdjęć fotograficznych w Spale w czasie pobytu Ich Cesarskich Wysokości w bieżącym 1900 roku. Przy tym przesyłam świadectwo Pana Gubernatora i dwa swoje zdjęcia (zachowane do dzisiaj - dop. A.K.). Jedno z nich zamieszczamy obok.
Z kolei zarządzający Księstwem Łowickim wystosował w tej sprawie odpowiednie pismo do Gabinetu Jego Cesarskiej Wysokości przy Ministerstwie Dworu Cesarskiego w Petersburgu. Poinformował w nim, że mieszkaniec Tomaszowa - Stefan Malczewski - zwrócił się do niego o wystaranie się dla niego zezwolenia na wykonywanie zdjęć w czasie zapowiadanego na ten rok pobytu cara w Spale. Przedstawiając obok prośbę Malczewskiego do łaskawego rozpatrzenia przez Gabinet Jego Cesarskiej Wysokości, z załączeniem świadectwa Gubernatora Piotrkowskiego nr 7233 i dwóch zdjęć fotograficznych proszącego, mam zaszczyt prosić o wiadomość w tej sprawie - zwrócił się na koniec generał Iwanow.
W międzyczasie sam zainteresowany stukał do różnych drzwi w swojej sprawie, kierując pisemną prośbę również do naczelnika policji dworskiej w Petersburgu. W podaniu z 1 lipca 1900 roku S. Malczewski nawiązał do udzielonego mu przez niego pozwolenia na wykonanie zdjęć fotograficznych podczas pobytu cara w Skierniewicach w poprzednim, 1899 roku. Nie omieszkał przy tym podziękować naczelnikowi policji dworskiej za umożliwienie mu ofiarowania cesarzowej Aleksandrze Teodorownej 50 pocztówek z wykonanymi wtedy przez siebie widokami skierniewickiej rezydencji. Podkreślił przy tym, że został za to „…zaszczycony Najwyższym Podziękowaniem w imieniu Jej Cesarskiej Wysokości Monarchini Cesarzowej”.
Usługa fotograficzna wykonana dla dworu carskiego w Skierniewicach sowicie opłaciła się S. Malczewskiemu. Oprócz normalnego wynagrodzenia został bowiem uhonorowany specjalnymi prezentami od cara. O wysokiej randze takiego wyróżnienia świadczy odnotowanie go w osobnym anonsie na łamach piotrkowskiego „Tygodnia” w numerze 12 z 7 marca 1900 roku: Artystyczny zakład fotograficzny Malczewskiego został obdarowany prezentami rodziny carskiej za fotografie Skierniewic i okolic.
Ten fakt tomaszowski fotograf nie omieszkał uwidocznić na graficznej reklamie swojej firmy, umieszczanej na odwrocie wszystkich zdjęć wykonywanych przez niego już po wykonaniu carskiego zamówienia w 1899 roku. Na eksponowanym miejscu reklamy zakładu S. Malczewskiego znalazła się informacja: „ZASZCZYCONY PODZIĘKOWANIEM I PODARKIEM ICH CESARSKICH MOŚCI”.
…papierośnica od cara
Przytoczone na wstępie podanie S. Malczewskiego do naczelnika policji dworskiej w Petersburgu odnośnie obsługi fotograficznej przyjazdu cara Mikołaja do Spały w 1900 roku uruchomiło całą biurokratyczną procedurę. W ślad za nim jeden z urzędników petersburskiej policji dworskiej sporządził notatkę służbową potwierdzającą fakty podane przez S. Malczewskiego. Według oświadczenia generała-majora Szirikina Malczewski rzeczywiście był dopuszczony, w czasie Najwyższego Pobytu w Skierniewicach w październiku ubiegłego 1899 roku, do wykonywania fotograficznych widoków w parku skierniewickim, przy czym w styczniu tego roku zostało przez niego przysłanych celem ofiarowania Jej Cesarskiej Wysokości Monarchini Cesarzowej Aleksandrze Teodorownej 50 kart pocztowych z wyobrażeniem pałacyku skierniewickiego i okolic. Po dokładnym sprawdzeniu, dokonanym w Kancelarii Jej Wysokości Monarchini Cesarzowej Aleksandry Teodorownej okazało się, że za wspomniany dar nakazano wyrazić p. Malczewskiemu podziękowanie od Jej Wysokości - stwierdził carski urzędnik.
W końcu podanie tomaszowskiego fotografa wraz z niezbędnymi załącznikami trafiło 21 lipca 1900 roku do Kancelarii Ministerstwa Dworu Cesarskiego. Oprócz tomaszowskiego fotografa z taką samą prośbą wystąpił do niej wymieniony już wcześniej warszawski fotograf Leonard Kowalski. W swoim podaniu nie omieszkał on podkreślić, że w poprzednich latach miał zaszczyt wykonywać fotografie w Spale podczas polowań jeszcze z udziałem cara Aleksandra III. Mając żarliwe pragnienie zjawienia się tego roku w Spale do robienia zdjęć ze swoimi nowszymi i ulepszonymi aparatami na zbliżający się czas pobytu na polowaniu Ich Cesarskich Wysokości Najwyższej Rodziny i Ich Świty, mam zaszczyt najpokorniej prosić o zezwolenie na to od Waszej Ekscelencji. Oczekując na łaskawą decyzję Waszej Ekscelencji mam zaszczyt pozostawać najpokorniejszym sługą - zakończył swoją prośbę właściciel warszawskiego zakładu fotografii artystycznej.
W kolejce po zezwolenie na wykonywanie zdjęć podczas zapowiadanej na wrzesień 1900 roku wizyty cara Mikołaja II w Spale stanął także właściciel zakładu fotograficznego w Radomiu Józef Grodzicki. W podaniu z 26 lipca tegoż roku, skierowanym do Ministra Dworu Cesarskiego, powołał się on m.in. na zgodę, udzieloną mu we wrześniu 1892 roku przez sztab warszawskiego okręgu wojskowego, na fotografowanie odbywających się wtedy manewrów wojskowych pod Dęblinem w obecności cara Aleksandra III.
Nie wiadomo, którego spośród tych kandydatów ostatecznie wybrał minister dworu cesarskiego. W archiwalnej teczce z dokumentami dotyczącymi tej sprawy zachowało się jeszcze tylko jego pismo z 11 sierpnia 1900 roku mówiące o wstrzymaniu się z podjęciem decyzji. Miało to być podyktowane trwającym opracowywaniem nowych przepisów regulujących system dopuszczania fotografów do wykonywania zdjęć w obecności cara i jego najbliższych. Niewykluczone, że zdecydowano się jednak na wykonanie fotograficznej usługi przez Stefana Malczewskiego. Może za tym przemawiać opisane wcześniej zdjęcie jego autorstwa, przedstawiające uroczystość, odbywającą się przed spalskim pałacykiem.
Innym potwierdzeniem tego wyróżnienia może być zachowane w rosyjskim archiwum pismo, jakie Stefan Malczewski wystosował 8 listopada 1902 roku do Gabinetu Jego Cesarskiej Wysokości w Petersburgu. Oto jego treść: W 1901 roku podczas pobytu Ich Cesarskich Wysokości w osadzie Spała Księstwa Łowickiego zostałem Najwyższą wolą nagrodzony srebrną papierośnicą nr 422 ze złotym herbem państwowym i brylantem. Ze względu na nie otrzymanie do tej pory zaświadczenia o tej Najwyższej nagrodzie, pokornie proszę Gabinet o przesłanie mi takowego - przypominał tomaszowski fotograf o swojej cennej nagrodzie, przyznanej mu z woli cara prawdopodobnie za udane sfotografowanie jego pobytu w Spale w poprzednim, 1900 roku. Było to drugi w ciągu zaledwie dwóch lat tak prestiżowy wyraz uznania cara dla sztuki fotograficznej S. Malczewskiego. Na marginesie tej sprawy można dodać, że niezbyt długo, niestety, cieszył się tymi honorami, gdyż zmarł przedwcześnie w 1907 roku, mając zaledwie 31 lat.
|