tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
AUDI A3 8p 1.9 TDI (03), tel. ...
czytaj dalej »

NIE MOŻESZ SPRZEDAĆ SAMOCHODU???. Zapraszamy do ...
czytaj dalej »

WIDEO-FOTO Garden, cyfrowo, DVD, z VHS na DVD, ...
czytaj dalej »
Baza firm
 
Teren

 Inwestycja utrudnia życie

 
W gminie Tomaszów Maz.

W Smardzewicach trwa wymiana rur w wodociągu. Konieczne było zerwanie starego chodnika i zrobienie wykopu, a tam gdzie nie było trotuaru, rozkopanie poboczy.
- Przyjedźcie i zobaczcie jak nas urządziły władze gminy - mówiła czytelniczka, która zadzwoniła do naszej redakcji. - Rozkopany teren zamienił się w grzęzawisko. Przejście przez błoto jest nie tylko brudzące, ale i niebezpieczne. Można złamać nogę. Było już kilka upadków. A tu przecież mieszkają ludzie. Jest też spora firma, do której pracownicy i klienci jakoś muszą się dostać. Życie tutaj przez ostatnie kilka tygodni jest koszmarem.
- Trwa inwestycja, a nie sposób zrobić jej w powietrzu. Ziemia musiała być rozkopana - sprawę skomentował krótko wójt Ignacy Niedziałkowski. - Okres robót trzeba jakoś przecierpieć. Po zakończeniu prac na pewno nawierzchnia zostanie odtworzona.
Ale takie stwierdzenie nie zadowoliło naszej czytelniczki. - Wzdłuż ulicy Głównej, po jej lewej stronie, jadąc od Tomaszowa, dawniej był chodnik z płyt, a teraz układana tam jest nowa kostka brukowa - mówi. - Stare, zniszczone płyty kładą natomiast tuż przy wjeździe do wsi. I to ma być nasza wizytówka. Widać, że brak tu gospodarza ze zdrowym rozsądkiem.
Po więcej szczegółów wójt odesłał nas do Gminnego Zakładu Komunalnego, który prowadzi tę inwestycję.
- Nie wiem, o co tyle rabanu. Inwestycja nie jest zakończona. Roboty idą pełną parą i trzeba poczekać na ich efekt - mówi kierownik GZK Edmund Król. - Wykonawcą inwestycji jest firma Rembor, która zgodnie z umową ma odtworzyć nawierzchnię w miejscach rozkopywanych. Tam gdzie był chodnik, będzie nadal, tam gdzie był asfalt, będzie asfalt, a tam gdzie nie było chodnika, nadal go nie będzie.
Kierownik Król wyjaśnia, że ul. Główna jest drogą powiatową i gmina nie może na niej zbudować nic nowego. Prowadzona budowa nie jest inwestycją drogową, a gmina ma jedynie zgodę na zajęcie pasa drogowego. Po zakończeniu trzeba przywrócić stan drogi sprzed inwestycji. W tym przypadku zrobiono jedno odstępstwo. Na chodniku płyty były tak zniszczone, że nie było sensu układać ich ponownie. Gmina dała więc w zamian kostkę.
Co się tyczy fragmentu początkowego ulicy od rogatek do ul. Tomanka to chodnika tam nie było i na razie nie będzie, bo to jest w gestii powiatu. Potrzebne byłyby zezwolenia budowlane. A że pobocze było jakoś utwardzone, częściowo udeptane, częściowo pokryte łatami asfaltowymi, to teraz zdecydowano się wzmocnić je starymi płytami.
Mieszkanka Smardzewic podnosi jeszcze jeden aspekt sprawy. Ułożenie płyt chodnikowych na nieutwardzonym terenie spowoduje, że powstanie jednak pseudochodnik. A że nie ma tam krawężników, to woda z jezdni narobi szkód. Nadal w okolicy będzie królować błoto.
Można przyjąć tłumaczenie władz gminy, ale można też stwierdzić, że urzędnikom brakło zdrowego rozsądku. Chodzi o ok. 30-metrowy odcinek drogi, który od dawna różnił się od pozostałej części wsi, a teraz będzie się różnił jeszcze bardziej. Widok starych płyt w zderzeniu z sąsiadującą z nimi kostką nie będzie zbyt przyjemny. Tym bardziej, że pod drugiej stronie ulicy przed cmentarzem jest nowoczesny chodnik. Ten problem z pewnością można było rozwiązać.


MarMajs    

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 42 (1005) z dnia 22 Października 2009r.