Druga i trzecia kolejka rozgrywek w czwartej lidze łódzkiej
 Bramkarz Jakub Skrzypiec jest silnym punktem naszej drużyny.
Wygląda na to, że piłkarze Lechii otrząsnęli się na dobre po porażce na inaugurację rozgrywek. Wzięli się do roboty, czego efektem były dwie cenne wygrane i awans do górnej części tabeli.
SAS Unia Skierniewice – Lechia 1923 1:3 (0:2), gole: 0:1 Nowacki (30), 0:2 Dolot (44), 0:3 Nowacki (72), 1:3 Adamiec (89).
Skład gości: Jakub Skrzypiec – Andrzej Dolot, Kamil Cyran, Tomasz Barański, Marcin Lusek – Radosław Karp (71 Tomasz Seliga), Kamil Szymczak, Michał Tonowicz, Cezary Łysakowski (58 Bartłomiej Kawecki) – Michał Nowacki (88 Szymański), Kamil Kubiak (81 Klaudiusz Król). Trenerzy Krzysztof Pawłowski i Robert Chmielewski.
Wyprawa do Skierniewic była dla lechitów bardzo udana, choć początek meczu nie zapowiadał późniejszej radości. Drużyna Lechii od pierwszego gwizdka sędziego śmiało zaatakowała i uzyskała sporą sprzewagę, jednak nasi piłkarze tradycyjnie marnowali dobre okazje do strzelenia goli.
Dopiero w 30 minucie Nowacki wykorzystał celne podanie Kubiaka i w sytuacji sam na sam wpisał się na listę strzelców. Strzelał jednak na raty. Strzał nogą odbił bramkarz i dopiero dobitka głową trafiła do siatki.
Tuż przed przerwą Lechia szczęśliwie objęła prowadzenie 2:0. Szymczak z rzutu wolnego wrzucił piłkę w pole karne. Bramkarz gospodarzy zderzył się z obrońcą, co sprytnie wykorzystał Dolot, posyłając przewrotką piłkę do siatki.
W drugiej połowie gra się wyrównała. Obie strony przeprowadziły kilka ciekawych akcji, ale wynik nie uległ zmianie. Bezsilni gospodarze zaczęli grać coraz brutalniej, czego efektem było odwiezienie do szpitala Łysakowskiego, który został kopnięty w głowę. Założono mu pięć szwów na łuk brwiowy.
W 74 minucie lechici wyprowadzili znakomitą kontrę, na końcu której po podaniu Szymczaka Nowacki znalazł się sam na sam z bramkarzem Unii i strzałem z ok. 16 metrów w długi róg pokonał go bez problemu. Już było wiadomo, że tomaszowianie tego spotkania nie przegrają.
Nie uspokoiło to jednak skierniewiczan, którzy za przyzwoleniem sędziów zaczęli prześcigać się w brutalności. W 80 minucie po kolejnym paskudnym faulu Kubiak opuścił boisko z powodu kontuzji.
Przed końcem meczu gospodarze strzelili honorowego gola. Nasi obrońcy zaspali i Adamiec w sytuacji sam na sam pokonał dobrze broniącego tego dnia Skrzypca.
Jakby tego było mało, w samej końcówce Lechia straciła swojego podstawowego rozgrywającego. Poważnej kontuzji stawu skokowego doznał Szymczak. Czarnoskóry obrońca w polu karnym ściął tomaszowianina od tyłu, ale nie miał
z tego tytułu poważniejszych kłopotów. Karą dla drużyny był rzut karny. Do jedenastki podszedł Cyran. Chciał zmylić bramkarza, ale mu się ta sztuka nie udała i Stoczyński złapał zbyt lekko uderzoną piłkę. Chwilę później sędzia odgwizdał koniec meczu.
Szymczak został zniesiony z boiska. Kontuzja okazała się poważniejsza, niż z początku wyglądało. Ma uszkodzoną torebkę stawową. W tomaszowskim szpitalu chciano mu założyć na nogę gips, co by go wyłączyło z gry na kilka tygodni. Piłkarz poszukał pomocy u lekarza sportowego w Łodzi i obyło się bez gipsu. Jednak przez kilka spotkań będzie pauzował.
– W Skierniewicach pokazaliśmy, jak należy grać. Walczyli wszyscy piłkarze bez wyjątków, a w dodatku robili to drużynowo. Byliśmy zespołem dominującym na boisku – mówi trener Krzysztof Pawłowski. – Z pewnością mogę się cieszyć z poprawy skuteczności. Jeszcze w tym meczu zmarnowaliśmy za dużo okazji, ale było już znacznie lepiej niż tydzień wcześniej. Mam nadzieję, że to już stanie się regułą i będziemy się cieszyć z wielu strzelonych bramek.
Jeszcze kilka słów o naszym bramkarzu. Jakub Skrzypiec to najnowszy nabytek Lechii. Urodził się 25 czerwca 1976 r. Ma 187 cm wzrostu i waży 88 kg. Swoją przygodę z piłką rozpoczął w Łodziance Łódź. Kolejne kluby tego bramkarza to: Victoria Łódź, WKS Wieluń, Marko Walichnowy, Polonia Kępno, Unia Skierniewice, ŁKS, Kujawiak Włocławek, Zawisza Bydgoszcz, Wisła Płock (debiut w ekstraklasie), Hetman Zamość, Czarni Żagań i na koniec ponownie ŁKS (najpierw pierwsza drużyna w I lidze, a następnie druga w czwartej lidze). Teraz Skrzypiec ma być podporą naszej drużyny. W meczu z Unią zagrał bardzo dobrze. Złapał wszystko, co było do złapania. Popisał się też dwiema znakomitymi paradami przy obronie strzałów z dystansu.
Dodajmy jeszcze, że zwycięstwo w Skierniewicach jest historycznym wydarzeniem. To pierwsza wygrana Lechii w czwartej lidze, w której wcześniej nigdy nie występowała. Lechici grali już nawet w drugiej i trzeciej lidze, ale nigdy w czwartej, bo gdy wypadli z grona trzecioligowców, nastąpiła reorganizacja polskich rozgrywek piłkarskich i Lechia spadła do klasy okręgowej.
***
Lechia 1923 – Włókniarz Zgierz 3:1 (2:0), gole: 1:0 Kubiak (23), 2:0 Nowacki (25), 3:0 Król (46), 3:1 Bernat (87).
Skład gospodarzy: Skrzypiec – Barański (??58 Seliga), Dolot, Cyran, Lusek – Jakub Kowalski (46 Klaudiusz Król), Karp, Tonowicz, Kawecki (75 Artur Przygodzki) – Kubiak, Nowacki.
Pojedynek z Włókniarzem był kolejną szansą naszych piłkarzy wykazania się umiejętnościami przed własną publicznością. Ostatnio bywało tak, że na wyjeździe tomaszowianie potrafili grać efektownie, a u siebie poruszali się po boisku jakby spętani. Inna rzecz, że w Tomaszowie ogląda ich półtora-dwutysięczna publiczność, a w takich np. Skierniewicach było może ze 150 kibiców, z czego większość stanowili tomaszowianie. Presja w każdym pojedynku jest więc znacznie większa.
Tym razem lechici napięcie wytrzymali i zagrali bardzo dobry mecz. Rywale niewiele mieli do powiedzenia. Przyjechali, zresztą, po remis i na początku murowali własną bramkę, co nie oznacza, że groźnie nie atakowali. W pierwszym minutach na wysokości zadania stanął Skrzypiec, broniąc dwa celne strzały zgierzan. Dobry występ bramkarza dodał naszym zawodnikom pewności i spowodował otwartą grę. Pozwoliło to naszym napastnikom strzelić trzy gole.
Pierwszy na listę strzelców wpisał się Kubiak, wykańczając celnym strzałem szybką kontrę naszej drużyny. Rozpoczął ją Kawecki, pociągnął ostro do przodu, podał do Nowackiego, a ten odegrał piłkę do Kamila, który ładnym lobem pokonał bramkarza. Stało się to w 23 minucie, a już chwilę później kibice Lechii znów szaleli na trybunach. Tonowicz przechwycił piłkę, podał do Kubiaka, ale ten stracił ją w czasie próby kiwnięcia rywala. Na szczęście futbolówki dopadł Nowacki i bez trudu pokonał Tyburskiego.
Później goście zaatakowali nieco odważniej, ale i tak gra toczyła się głównie w środku pola i na ich połowie. Wynik jednak nie uległ zmianie.
Po przerwie na boisku pojawił się Król. Młody tomaszowianin, który ma już doświadczenie z gry w trzeciej lidze w Stali Niewiadów, drugi występ w ekipie Lechii i to przed własną publicznością miał wymarzony. Już w pierwszej akcji po znakomitym prostopadłym podaniu Karpia dwóch naszych zawodników znalazło się przed samotnym Tyburskim. Kubiak mógł strzelać, ale ściągnął na siebie bramkarza i podał do Klaudiusza, któremu pozostało tylko umieścić piłkę w pustej bramce.
Później gra nieco siadła. Tomaszowianie uspokojeni wysokim prowadzeniem zwolnili obroty. Niby nadal atakowali, ale nic z tego nie wynikało. Stworzyli jeszcze kilka groźniejszych sytuacji pod bramką Włókniarza, ale brakowało ostatniego podania, albo kończącego strzału. Pod koniec spotkania goście strzelili wyrównująca bramkę. Był to dość dziwny gol, którego nic nie zapowiadało. W zupełniej niegroźnej akcji dwa podania spowodowały, że w polu karnym przed naszym bramkarzem znalazł się niepilnowany Biernat i posłał piłkę do siatki.
W samej końcówce lechici mogli jeszcze podwyższyć wynik, ale Nowacki trafił w słupek.
Zwycięstwo Lechii było jak najbardziej zasłużone. Ani przez moment nie pozwalali rywalom zapomnieć, kto tu rządzi. A nasi trenerzy wcale nie mieli prostego zadania przy ustawieniu drużyny.
Zabrakło podstawowych dotychczas graczy. Kontuzje leczą Szymczak i Łysakowski. Nagle do Norwegii wyjechał Klaudiusz Ząbecki, który ma tam grać w trzecioligowej drużynie. Ich zastępcy stanęli jednak na wysokości zadania. Lechia wcale nie wyglądała na osłabioną.
– To był mecz w naszym dobrym wydaniu i zwycięstwo cieszy, ale trzeba przyznać, że Włókniarz nie postawił nam wielkich wymagań – komentuje spotkanie trener Chmielewski. – Warto podkreślić dobry występ Karpia i Kaweckiego, którzy zastąpili w pomocy kontuzjowanych kolegów i gra nie była gorsza niż w Skierniewicach. Ale tylko do 75 minuty. Martwi fakt, że w końcówce przy wysokim prowadzeniu w zespole następuje rozprężenie, czego efektem – po raz drugi – jest niepotrzebna utrata bramki. Nad tym musimy popracować, bo w meczach, w których o wyniku będzie decydować jedna bramka, taka nonszalancja może przynieść opłakane skutki. Nie popadajmy też w euforię po tych zwycięstwach. Graliśmy z drużynami, które raczej będą w dolnej części tabeli. Prawdziwy sprawdzian będziemy mieli w pojedynku z Pogonią Zduńska Wola oraz z rezerwami łódzkich drużyn Widzewa i ŁKS.
***
Pozostałe wyniki drugiej kolejki: UKS SMS II Łódź – Zjednoczeni Stryków 5:1 (5:0), WKS Wieluń – ŁKS II Łódź 0:2 (0:2), Omega Kleszczów – Boruta Zgierz 5:1 (4:1), KS Paradyż – Włókniarz Konstantynów Łódzki 6:1 (4:1), Zawisza Pajęczno – Zawisza Rzgów 2:0 (1:0), Pogoń-Ekolog Zduńska Wola – Widzew II Łódź 1:2 (1:1), Włókniarz Zgierz – Orlęta Cielądz 2:0 (1:0), Woy Bukowiec Opoczyński – Warta Działoszyn 1:0 (0:0).
***
Wyniki trzeciej kolejki: Włókniarz K. – Omega 0:4 (0:2), Orlęta – Pogoń-Ekolog 2:2 (1:1), Boruta – Unia 0:0, Zjednoczeni – Paradyż 1:0 (1:0), Zawisza Rz. – UKS SMS II 2:0 (1:0), ŁKS II – Zawisza P. 1:2 (1:1), Warta – WKS 1:2 (1:1), Widzew II – Woy 0:3 (0:1).
Tabela:
1. Omega 3 9 11-2
2. Zjednoczeni 3 9 5-0
3. Woy 3 7 6-2
4. Paradyż 3 6 8-3
5. Lechia 3 6 7-4
6. Zawisza P. 3 6 4-4
7. Zawisza Rz. 3 6 4-3
8. ŁKS II 3 4 5-4
9. Widzew II 3 4 4-6
10. Pogoń-Ekolog 3 4 6-6
11. Włókniarz Z. 3 3 5-6
12. WKS 3 3 3-5
13. Włókniarz K. 3 3 6-11
14. Unia 3 2 2-4
15. Orlęta 3 2 3-5
16. Warta 3 1 3-5
17. Boruta 3 1 2-7
18. UKS SMS II 3 0 1-8
W czwartej kolejce Lechia zagra na wyjeździe. W niedzielę (29 sierpnia) o godz. 11.00 w Cielądzu zmierzy się z drugim beniaminkiem Orlętami.
|