tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
PRYWATNY gabinet ginekologiczno-położniczy lek. ...
czytaj dalej »

TŁUMACZ przysięgły jęz. angielskiego - mgr Iwona ...
czytaj dalej »

BECZKĘ na stół wiejski na alkohol wypożyczę, tel. ...
czytaj dalej »
Baza firm
 
Opinie

 Hala z przystawkami

 
Mamy pierwszy pozytywny efekt likwidacji budowlanki. Dyrektorzy szkół średnich policzyli, ile kosztuje utrzymanie hal sportowych.





Likwidacja Zespołu Ponadgimnazjalnych Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących przy ul. Farbiarskiej to był zaplanowany, przemyślany i przygotowany projekt. Tak przynajmniej zapewniały władze starostwa. Dziś widać, że nic z tych deklaracji się nie ostało, a wszystko oparte jest, jak zwykle, na doraźnych działaniach.
Prawie 2 ha szkolnego terenu monitorowane jest nocą przez firmę ochroniarską (koszty). W ciągu dnia po obiektach na szczęście kręcą się ludzie. Działają warsztaty terapii zajęciowej, klub pracy podległy Powiatowemu Urzędowi Pracy, firma budowlana dzierżawiąca pomieszczenia, jest nawet jedno mieszkanie, z którego nie wiadomo,jak wyprowadzić lokatorkę. Jest oczywiście 10-letnia hala sportowa, w której powinny odbywać się zajęcia rekreacyjno-sportowe. Dzięki temu, że po dziedzińcu i budynkach kręcą się ludzie jest nadzieja, że zgromadzony tu majątek nie ulegnie tak szybkiej dewastacji i rozgrabieniu, jak to co znajduje się na drugim brzegu rzeki, po Mazovii.
Warsztaty terapii zajęciowej chcą przenieść się do innego budynku, ale to wymaga remontu dachu (koszty). Pozostanie wtedy problem lokatorki, której mieszkanie odcięte zostanie od źródła ciepła (koszty). Budynki po byłych warsztatach, szopy, najprawdopodobniej nadają się do rozbiórki (koszty). Jednak przed podjęciem decyzji o likwidacji szkoły starostwo nie zleciło nadzorowi budowlanemu wykonania ekspertyz stanu budynków. Być może wiedza, co ma szanse być dalej użytkowane a co nie ,dałaby jakiś pogląd na temat tego, co planować dalej na tym terenie.
Teraz wszyscy jak na zmiłowanie czekają na firmę, inwestora, który zechciałby dzierżawić pomieszczenia w głównym budynku szkoły. Najlepiej, gdyby jeszcze sam, za własne pieniądze, podjął się robót remontowo-adaptacyjnych, bo zabytkowy budynek po Askanii, by nabrał cywilizowanego wyglądu na zewnątrz i w środku, wymaga dużych nakładów finansowych.
Najmniej problemów sprawiać powinna hala sportowa. Jej administratorem został (jak i całego terenu) Zespół Placówek Wychowania Pozaszkolnego, czyli powiatowy dom kultury. Po pierwsze MDK przeniósł do hali siłownię, która dotychczas funkcjonowała w pomieszczeniach piwnicznych bloku przy ul. Polnej. Po drugie jest już harmonogram wykorzystania hali. Rozpisany na wszystkie dni w tygodniu, łącznie z niedzielą. W dni powszednie zajęcia kończą się o godz. 21.00. Najwięcej zajęć prowadzić będą tu nauczyciele wych. fizycznego z uczniami Gimnazjum nr 3. Lekcje wf. odbywać będą również uczniowie SP nr 14 i włókiennika. Zwłaszcza tym ostatnim lekcje w hali na drugim końcu miasta z pewnością bardzo odpowiadają. W hali grać i ćwiczyć będą też szkolne kluby sportowe, wojsko, policja, straż pożarna, członkowie TKKF i ZNP.
Nie ma wciąż ustalonych warunków odpłatności za użytkowanie hali. - Po miesiącu nie potrafię powiedzieć, ile kosztuje jej utrzymanie - mówi Tomasz Zdonek, dyrektor MDK. - Na razie na trzy miesiące zatrudniamy dwie sprzątaczki i dwie osoby do obsługi hali. Ale pieniędzy na pracę hali w niedzielę nie mam. Spływają rachunki za gaz, prąd, wodę. Dopiero po zsumowaniu pełnych kosztów, będzie wiadomo, ile rzeczywiście kosztuje hala.
Jak to możliwe, że właściciel nie oszacował przed decyzją o likwidacji szkoły, ile wyniosą koszty utrzymania nieużytkowanego obiektu? Odpowiedź nasuwa się prosta. Po co? Ważne było, by zlikwidować, a o resztę zamartwiać będziemy się później.
Sarkazm niestety niczego nie zmieni. Pozostaje za to pytanie, co czeka atrakcyjne 1,8 ha terenu usytuowane w ścisłym centrum miasta nad samą Wolbórką? Władze starostwa wiedziały, jak zlikwidować szkołę, ale na więcej pomysłu nie starczyło. Przy projekcie rewitalizacji miasto "zamknęło" się na rozmowy ze starostwem w sprawie tego terenu, wobec nieczytelnych planów wobec tej działki. A przecież wraz z przyległymi ulicami to teren o olbrzymim - jak na warunki Tomaszowa - potencjale. Kolejny kwartał miasta, który będzie niszczał i na który nie ma zupełnie pomysłu.


Agnieszka Łuczak   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 40 (1003) z dnia 8 Października 2009r.