Inowłódz
W próbującej nadążyć za pomykającą szybko codziennością komercyjną kulturze pomieszało się wszystko skutecznie. Spała, z wszystkimi swoimi carsko-prezydenckimi koneksjami, poszła w jarmarki. Inowłódz, z wielkim, średniowiecznym bazarem pośrodku, ma festiwale sztuki.

To pewnie zwykła kolej rzeczy, zwłaszcza w kulturze. Coś przemija... i już. Przemija inowłodzki "Festiwal w krajobrazie"? Być może. Jak uroda w nas...
Co by się nie stało, pozostanie w pamięci miejscowych i gości. To była niezwykła, jak na rozmiary miejscowości, impreza. Powstała w 1996 roku jako "Muzyka w krajobrazie" i była świętem miłośników wszelkiej sztuki płynącej z natury i ściśle z nią związanej. Grać do Inowłodza, na historycznych albo egzotycznych często instrumentach, przyjeżdżali muzycy nie tylko polscy, lecz także pochodzący z różnych stron świata. Okolice Inowłodza, romańska bryła kościółka, ruiny kazimierzowskiego zamku, dolina Pilicy okazały się idealną scenerią. Szybko rozwijała się pierwotna formuła. Rozrastała się o teatr, performance, warsztaty związane z różnymi przejawami sztuki, z ekologią. Festiwal stał się imprezą znaną szeroko, zwłaszcza młodej publiczności, i z roku na rok przybywało fanów. Młodych, barwnych, "wyluzowanych". Impreza była jedną z głównych, jeśli nie główną atrakcją inowłodzkiego sezonu turystycznego. Powstało Stowarzyszenie Festiwal w Krajobrazie. Żywiołowo rozwijająca się impreza przerosła chyba w pewnym momencie miejscowe możliwości tolerancyjne i doszło do zawirowania, szybko na szczęście wyłagodzonego. To była znów uczta miłośników muzyki etnicznej, intuicyjnej, poszukującej a nawet klasycznej, tańca, słowa, teatru, różnych przejawów sztuki plastycznej, fotografii artystycznej. To była jedna z nielicznych gminnych imprez kulturalnych znanych nie tylko w kraju, ale i za granicą, goszcząca także zagranicznych twórców i artystów. Na festiwalowych scenach rozsianych wśród inowłodzkiego krajobrazu świat reprezentowany bywał przez zespoły muzyczne nawet z USA i Japonii.
W tym roku ma być inaczej niż do tej pory. Nie wnikajmy czy ze względu na kryzys finansowy, czy też organizacyjny. Ważna jest kontynuacja. Ważne też chyba, i warte odnotowania, że obok "Festiwalu w krajobrazie" tegoroczną imprezę firmuje nowe stowarzyszenie artystyczne, nomen omen - "Stara szkoła", z siedzibą w Liciążnej. Preferuje chyba sztukę obrazu, ale bez odżegnywania się od muzyki w krajobrazie.
Akcentuje swój udział w tegorocznej imprezie. Artystyczną fotografią pod hasłem "Twarze z gminy". Plener rozpoczyna się właśnie w tej chwili. I ty możesz się spotkać z paparazzim - artystą!
***
Tegoroczny festiwal otworzy 17 lipca o godzinie 20.00 spektakl wiernego inowłodzkiej imprezie teatru "Terminus a Quo", na nowym placu, na przedzamczu. Po spektaklu, o godz. 21.30 w sali OSP muzykę ilustracyjną zagra "Pathman", zespół od źródeł inowłodzkiej imprezy.
W sobotę o godzinie 18.00 na placu Kazimierza Wielkiego rozpocznie się poplenerowy wernisaż inowłodzkich fotografików. O godz. 19.00 w kościółku Idziego zagra Piotr Przedbora. Gitarzysta klasyczny, który nie wyprze się Inowłodza ze swojej kariery. Bywalcy festiwalu pamiętają go doskonale z koncertu sprzed kilku lat.
O godz. 20.30 w sali OSP "The Complainer" zagra "koncert popowo niebezpieczny" i będzie to finał tegorocznego "Festiwalu w krajobrazie". |