tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
ARCHITEKT - projekty budowlane i wnętrza, tel. ...
czytaj dalej »

KUPIĘ każde auto uszkodzone, rozbite lub do ...
czytaj dalej »

Auto-Gaz BRC.Montaż,serwis,RATY!tel.608860518 ...
czytaj dalej »
Baza firm
 
Sport

 Emocji wielkich nie było

 
Puchar Polski

Trwają rozgrywki Remes Pucharu Polski 2010. Na początek kluby rywalizują na szczeblu Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Piotrkowie. W piątej rundzie tomaszowskiej Lechii przyszło się zmierzyć z rywalami z Niewiadowa.

Lechia - Stal Niewiadów 2:0 (1:0), gole: Węgliński (32) i Tonowicz (84).
Skład gospodarzy: Przemysław Chmielewski - Marcin Kędziora (46 Kamil Szymczak), Tomasz Barański, Marcin Lusek, Bartłomiej Kawecki (83 Paweł Śmigiel) - Michał Wierciński, Radosław Karp, Robert Chmielewski (60 Tomasz Seliga), Ząbecki (30 Michał Tonowicz) - Łukasz Rak, Kamil Węgliński.
Goście: Piotr Biniaszczyk - Dawid Wojciechowski, Krzysztof Ciszewski, Kamil Cyran, Bartłomiej Grala - Adrian Janiec (46 James Oamen), Nowakowski, Zbigniew Wojtaszek, Sergio Batata, Sebastian Dębicki (30 Adrian Gaugier, 80 Michał Wąchała) - Marcin Jarmuda (80 Bartłomiej Idzikowski).
We wtorek na stadionie przy ul. Nowowiejskiej doszło do konfrontacji dwóch najlepszych drużyn z powiatu tomaszowskiego. Formalnie dzielą je aż dwie klasy, a praktycznie patrząc na tabele to zaledwie jedna. Stal jest przedostatnia w trzeciej lidze, a Lechia wicelideruje lidze piątej. I na boisku potwierdziło się, że piłkarze z Niewiadowa ostatnio są w kompletnym dołku. Nie widać było nie tylko ich umiejętności, ale także chęci gry. Więcej było wałęsania się po boisku niż walki o piłkę.
Po rezygnacji Piotra Kupki z funkcji trenera Stal w Tomaszowie poprowadził kierownik drużyny Mirosław Cyran. I on nie był w stanie pobudzić swych podopiecznych do żywszej gry, a przeprowadzone przez niego zmiany niewiele zmieniły na boisku.
Lechici za to zagrali ambitnie. Nie wystraszyli się wyżej notowanego rywala i podjęli ostrą walkę, a co najważniejsze byli skuteczni. Choć wykańczanie akcji ciągle jest największym problemem trenera Krzysztofa Pawłowskiego. Do przerwy tomaszowianie mogli prowadzić 3:0, a strzelił celnie tylko raz Węgliński, wykorzystując dobre podanie kolegi.
W drugiej połowie obraz gry się nie zmienił. Co prawda, po kwadransie niewiadowianie nieco energiczniej zaatakowali. Ba, nawet piłka wylądowała w bramce Lechii, ale sędzia boczny zasygnalizował pozycję spaloną.
Tomaszowianie przetrzymali szturm i wrócili do ambitnego biegania po całym boisku i znów śmiało szturmowali bra mkę rywala. Atak w 79 minucie zaowocował golem Tonowicza.

***
W czwartej rundzie pucharowej w ubiegłym tygodniu Lechia 1923 była w Czerniewicach, gdzie pokonała wysoko Relax 8:1 (3:0).


Ryszard Pożyczka   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 38 (1001) z dnia 24 Września 2009r.