tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
ARCHITEKT - projekty budowlane i wnętrza, tel. ...
czytaj dalej »

NIE MOŻESZ SPRZEDAĆ SAMOCHODU???. Zapraszamy do ...
czytaj dalej »

RTV Serwis D. Kurzyk naprawa telewizorów, kamer, ...
czytaj dalej »
Baza firm
 
Relacje

 Dożynki w cieniu

 
To trudny tekst. Tak jak sytuacja. Nad Spałą świeciło tej niedzieli piękne słońce. I był cień. Znad Śląska.





Pisałem o wszystkich "nowożytnych" spalskich dożynkach. To piękna tradycja i należy się Spale jak nikomu. Tym razem jednak nad pięknym świętem rolników zaległ cień górniczej żałoby. Nie wiem, jak o tym pisać, zwłaszcza, gdy z radia idą informacje o kolejnych zgonach.

Naukowo
Rozpoczęły się nie w niedzielę, lecz dzień wcześniej. Plony zbierali związani z rolnictwem naukowcy. W COS-owskiej auli odbyła się konferencja naukowa o perspektywach rozwoju rolnictwa w Polsce. Ministrowie z rządu, fachowcy z Izb Rolniczych sumowali pięcioletni udział polskich rolników w rolnictwie unijnym. Konkluzja naukowców zaskakuje: ważniejsze jest, ile można od Unii dostać, niż to co można za te pieniądze zrobić! - Zbyt mało nakładów idzie na edukację młodego pokolenia rolników, zbyt wiele znaczą płatności bezpośrednie, choć zrównoważenie tych ostatnich, to naczelne zadanie naszych unijnych parlamentarzystów - mówią rolnicy i związani z rolnictwem naukowcy.

Tradycyjnie
Limuzyna była jak za dawnych lat. Pierwsza dama, pan prezydent. Prawie w tym miejscu, gdzie musiał bywać Ignacy Mościcki, inicjator spalskich tradycji dożynkowych. Były dzieci z kwiatami, włościanie pod postacią członków Klubu Miłośników Spały.
Skąd dożynki w Spale? Możliwe, że inicjatywa ta łączyła się ściśle z prezydenckim zamiarem utworzenia tzw. wzorcowego regionu spalskiego, złożonego z kilku sąsiadujących ze Spałą gmin. Dożynki w wiejskiej siedzibie prezydenta, w których miały uczestniczyć delegacje organizacji rolniczych z całej Polski, mogły świetnie posłużyć wymianie doświadczeń, propagowaniu nowości w rolnictwie.
Jaka by nie była ich geneza, pierwsze dożynki u prezydenta w Spale odbyły się 28 sierpnia 1927 roku. Uczestniczyły w nich delegacje poszczególnych ziem i dzielnic całej Polski w liczbie około 10 tys. osób. Jak wynika z licznych wspomnień, artykułów w ówczesnej prasie, uroczystość rozpoczęła się nabożeństwem przy wzniesionym ołtarzu polowym, otoczonym przez wielobarwne tłumy uczestników dożynek. Przemarsz korowodu, z towarzyszeniem kapel trwał przeszło godzinę, po czym goście dożynkowi zostali zaproszeni przez gospodarza dożynek na wspólny obiad. Przy stołach ustawionych w lesie wojskowe kuchnie polowe wydawały bigos, a bary piwo. Delegacje, które składały wieńce, zasiadły do wspólnego stołu z prezydentem na polanie przed pałacem.
Jeszcze więcej, bo ponoć prawie 40 tys. uczestników, zgromadziły spalskie Dożynki Prezydenckie w następnym, 1928 roku. Na wspomnianej polanie, gdzie biesiadowano przed rokiem, wzniesiono na ich potrzeby stadion, ogromną kuchnię polową, a w następnych latach nawet halę sportowo-widowiskową. Teraz budować tego wszystkiego nie trzeba, bo jest Ośrodek Przygotowań Olimpijskich COS w Spale, gdzie po latach przerwy dożynki prezydenckie wróciły.
Wróciły dziesięć lat temu z inicjatywy miłośnika spalskich tradycji Romana Jagielińskiego. Jego starania przyniosły rezultat w 2000 roku.

Świątynia prezydentów
Pewnie tak było i w czasie międzywojnia. Para prezydencka poszła pieszo do spalskiej kaplicy prezydentów. Kapłańską posługę wypełniał w intencji tych, którzy są sługami ziemi, biskup Andrzej Dziuba. "Chylimy czoła przed tymi, których owoców pracy doświadczamy na co dzień". Biskup pokłonił się też przed rodzinami rolników. "Trud i owoc pracy oraz bożego błogosławieństwa mogą oni wszyscy zaprezentować podczas dożynek. I to jest ich laur".

Laur dożynkowy
Można nawet policzyć drzewa. To dokładnie ta polana, na której w 1928 roku odbywano dożynkową biesiadę. Rolników z całej Polski gościł, jak dawniej, stadion spalski. Teraz sławnego Ośrodka Przygotowań Olimpijskich.
Znaleźli się na nim i w tym roku najważniejsi w naszym kraju, w naszym regionie. Prezydent, marszałkowie polskich województw. Podkreślali, że w polskiej wsi tkwi niezłomnie najtrwalsza rodzina, przywiązanie do ziemi, do tradycji. - Wieś była, jest i będzie - mówili. Polska jest jedynym w Unii krajem, w którym przybywa mieszkańców wsi. Na wsi mieszka dziś 38% obywateli naszego kraju. Wiejska rodzina to rodzina najtrwalsza. Nierozerwalnie związana z ziemią ojców.
Nawiązywał do tych prawd prezydent Lech Kaczyński w swoim wystąpieniu, w charakterze dożynkowego gospodarza. - Poza programami unijnymi potrzebny jest nam narodowy program rozwoju wsi polskiej! - podkreślał
Zapewnił też, że przyjechał do Spały nie wyłącznie dla dożynkowego święta, ale by zapewnić, że wieś i jej problemy są mu bliskie szczególnie.
Dostał za to najpiękniejszy wieniec dożynkowy, uwity przez rolniczki i rolników z Gór Świętokrzyskich. Etnograf Jan Łuczkowski, przewodniczący kapituły wieńcowej przyznał im wieńcowy laur i główną, niebagatelną nagrodę.
Korona ziarnkowa, korona kłosowa, każda ponad metr średnicy. Obdarzono i ośpiewano przy tej okazji, tradycyjnie, najważniejszych gości. Wieniec z woj. łódzkiego, z Łowicza, otrzymał Wiktor Szmulewicz, prezes polskich Izb Rolniczych. Przyjmując go powiedział, że rolnictwo to nie zawód, ale powołanie i że do kontynuacji wybiera się najlepsze dziecko w rodzinie. I to trzeba szanować.
Starosta Kagankiewicz dostał wieniec z pomorskiego zboża. Ze zbóż kaszubskich. Opowiadał pięknie, jak ciężkie były boje o powrót dożynek prezydenckich do Spały, i jak pragnie ona, by przetrwały. Prawdopodobne, bo prezydent Kaczyński zapewnił, że sam, czy też jego następca, zechce spalską tradycję dożynkową podtrzymać. Tańczył z pierwszą damą na dożynkowej scenie, z "Harnamem" i "Ciebłowianami", zaprawionymi w dożynkowych, tanecznych bojach. Świadom, że dzień później ogłosi żałobę narodową. Ale czy Ślązacy mogliby mieć za złe rolnikom, że ich trud dał plon?


Marek Miziak   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 38 (1001) z dnia 24 Września 2009r.