tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
WIDEO-FOTO Garden, cyfrowo, DVD, z VHS na DVD, ...
czytaj dalej »

DJ - imprezy, wesela, 18-stki, firmowe, ...
czytaj dalej »

BIURO RACHUNKOWE - księgi, podatki, ZUS, kadry, ...
czytaj dalej »
Baza firm
 
Relacje

 Dozorca - dobry zawód na trudne czasy

 



Mariusz Szymański, dozorca spółdzielni „Przodownik”


Niektórzy ich szanują i traktują po przyjacielsku, inni narzekają i nie darzą szacunkiem. Za 1,5 tys. zł miesięcznie dbają o czystość naszych osiedli. Nie szukają innej pracy, jako dozorcy zamierzają pracować do emerytury. Dlaczego? - Bo to dobry zawód na trudne czasy - odpowiadają.
Dozorca - gospodarz domu. Jeszcze w latach osiemdziesiątych przyjęcie na to stanowisko szło w parze z przydziałem mieszkania. - W 1985 r. dostałem posadę dozorcy w spółdzielni „Przodownik” i do tego przydział na mieszkanie. W tamtych czasach było trudno dostać mieszkanie. Ucieszyłem się podwójnie, bo urodził mi się jeszcze syn - wspomina Daniel Niewiadomski, pracujący jako dozorca również dzisiaj, ale już w spółdzielni „Nasza Chata”. Wtedy dozorca, oprócz przydziału mieszkania, dostawał comiesięczne rabaty na czynsz. Warto było? - Dzisiaj też warto. Właściwie przez te 25 lat, wbrew pozorom, niewiele się zmieniło. Pracowałem w trzech spółdzielniach (do 1995 r. w spółdzielni „Wistom” - przyp. red.) i zawsze kierowałem się zasadą, że trzeba być przyjaznym dla ludzi, a wtedy oni odwzajemnią się tym samym - twierdzi pan Niewiadomski.
Życiorys tomaszowskiego dozorcy jest podobny do perypetii życiowych Dionizego Cichockiego, bohatera kultowego serialu Stanisława Barei pt.: „Alternatywy 4”. Cichocki (w tej roli znakomity Bronisław Pawlik) uporczywie walczy o upragnione mieszkanie. Otrzymuje w końcu przydział mieszkania wraz z posadą gospodarza domu. Większość widzów do dzisiaj, chociaż od premiery serialu minęło prawie 25 lat, zapamiętała w roli gospodarza domu poprzednika Cichockiego - Stanisława Anioła (w tej roli nieodżałowany Roman Wilhelmi). Cwaniaka w garniturze, pod krawatem, pomiatającego mieszkańcami, którzy na jego cześć układali chwalebne pieśni. Oczywiście postać Anioła, wymyślona przez Bareję niewiele miała wspólnego z rzeczywistością. Natomiast kontrastujący z nim Cichocki, ubrany w gumofilce i kufajkę to bohater, którego dzisiaj spotykamy na naszych ulicach.

Tam pracują dozorcy
W blokach, zarządzanych przez największą w Tomaszowie Spółdzielnię Mieszkaniową „Przodownik”, na dziesięciu osiedlach mieszka około 22 tysięcy ludzi. Osiedle Hubala I położone jest w obrębie ulic św. Antoniego, W. Sikorskiego, Oskara Lange i skupia 17 budynków mieszkalnych. Hubala II to osiedle, na którym znajduje się aż 36 bloków, w obrębie ulic: Oskara Lange, Granicznej i Jana Pawła II. Osiedle Hubala III to cztery bloki przy ulicy Słonecznej i trzy przy Granicznej. 25 bloków osiedla Hubala Zachód mieści się w kwadracie ulic: Jana Pawła II, Smugowej, Legionów i Zielonej.
Największe tomaszowskie osiedle mieszkaniowe, będące pod zarządem „Przodownika”, to Niebrów, czyli osiedle Obrońców Tomaszowa Mazowieckiego z 1939 r. 52 budynki mieszkalne podzielone są na cztery części: Południe - w obrębie ulic: Kwiatowej, Koplina, Paszkowskiego, Mielczarskiego, Szarych Szeregów, Północ - w obrębie ulic: Dzieci Polskich 19, Warszawskiej i Kwiatowej, Zachód - położone w obrębie ulic: Dzieci Polskich 25, Zawadzkiej, Ostrowskiego, Orzeszkowej i Dogęszczenie - w obrębie ulic: Kombatantów, o. Kolbe i Szarych Szeregów.
Osiedle Wyzwolenia I to osiem bloków przy ulicach: św. Antoniego, Czołgistów i Niecałej, natomiast Wyzwolenia II obejmuje 11 budynków mieszkalnych przy ulicach: Strzeleckiej, Mazowieckiej, Wiejskiej, św. Antoniego i Bartosza Głowackiego. Osiedle Smugowa to ulice: Smugowa, Lewa i Rolna - łącznie 12 bloków. Na osiedlu Zapiecek wybudowano 21 budynków mieszkalnych, w obrębie ulic Bohaterów 14 Brygady, Armii Krajowej, B. Głowackiego, Niecałej i Seweryna. Zasoby „Przodownika” uzupełnia osiem bloków osiedla ZMS przy ulicach: Hożej, Głowackiego i Wiejskiej. Są jeszcze pojedyncze bloki przy ulicach: Polnej, Zagajnikowej i Niskiej oraz domki jednorodzinne przy ulicach: Gabrysiewiczówny, Literackiej i Fabrycznej. Na tak ogromnym terenie pracuje na pełny etat 34 dozorców. - W przypadku wykonywania prac w dni wolne od pracy stosujemy dodatkową formę - umowę-zlecenie - mówi Jan Nowakowski, prezes SM „Przodownik”.
Tomaszowskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego zarządza około 400 budynkami komunalnymi, głównie przy ulicach: Warszawskiej, Piłsudskiego i św. Antoniego oraz 73 budynkami wspólnot mieszkaniowych położonych w obrębie ulic: Polnej, Niskiej (osiedle Tysiąclecia) i Mazowieckiej. Na tych terenach mieszka około 20 tysięcy ludzi, a o porządek dba 33 dozorców. - Gospodarze domów pracują w systemie zadaniowym. Jak jest potrzeba, to zaczynają o piątej rano. Jednak wszystko później jest regulowane i czas pracy nie może być inny niż 40 godzin tygodniowo - wyjaśnia Artur Marek, prezes TTBS-u.
Na terenie, którym zarządza Spółdzielnia Mieszkaniowa „Grota” mieszka około 4 tysięcy ludzi. Zasoby własne spółdzielni to: osiedle Warszawska, czyli bloki przy ulicy Szerokiej, osiedle Michałówek - część bloków przy ulicy Nadrzecznej oraz dwa bloki przy ulicy św. Antoniego i jeden przy ulicy Granicznej. Natomiast zasoby obce, czyli wspólnoty mieszkaniowe, którymi zarządza spółdzielnia to: osiedle Strzelecka - bloki przy ulicy Biernackiego, trzy bloki przy ulicy Strzeleckiej, dwa przy Wiejskiej, dwa przy Chemików i po jednym przy Mazowieckiej i Technicznej, osiedle Michałówek - część bloków przy ulicy Nadrzecznej oraz budynki przy ulicach Siedmiodomki, Dolnej, Długiej, Bema, Granicznej i Dzieci Polskich. O porządek na tych terenach dba w sumie 14 dozorców.
Najmniejsza w Tomaszowie Spółdzielnia Mieszkaniowa „Nasza Chata” zatrudnia na pełny etat tylko jednego dozorcę. Dodatkowo trzech pracuje regularnie na umowę-zlecenie, do tego dochodzą „posiłki” na zimę - jedna lub dwie osoby, również na umowę-zlecenie. - U nas praca odbywa się w systemie zadaniowym. Nie ma sztywnych godzin pracy dla dozorców. Zimą jest więcej pracy i przez to automatycznie pracują dłużej. Latem pracują krócej - tłumaczy Ryszard Męcina, prezes SM „Nasza Chata”.
W blokach spółdzielni i zarządzanych przez nią budynkach wspólnot mieszkaniowych przy ulicach: Zagajnikowej, Wiejskiej, Niskiej, Granicznej, Stolarskiej i św. Antoniego mieszka łącznie ok. 1,5 tys. ludzi.

„Rusz się Zenek,
śnieg na dworze...”
Śniegu ubywa i wydaje się, że zima wróci do nas dopiero z końcem roku. Jednak jeszcze kilka tygodni temu chodniki przed naszymi blokami były pokryte grubą warstwą śniegu, a temperatura spadała do -25 stopni. Kiedy miasto jeszcze spało, do pracy ruszali dozorcy. - Wstawałem o czwartej, czasami nawet o trzeciej rano. W tym roku zima dała nam popalić. Mróz był trzaskający, ale jak się człowiek rusza, to nie jest zimno - mówi ze śmiechem Grzegorz Suski, dozorca zatrudniony przez spółdzielnię „Przodownik”, pracujący na osiedlach Wyzwolenia II i Zapiecek. - Śnieg padał całymi dniami, tak że musieliśmy pracować też popołudniami - dodaje Mariusz Szymański, również pracownik „Przodownika”, obsługujący osiedle ZMS. Jako mieszkaniec tych terenów, łatwo mogę ocenić pracę tych panów. Wstając o szóstej rano, miałem odśnieżony chodnik przed blokiem i mogłem bez trudu spacerować po okolicy.
Miotła i łopata zimą, jesienią grabie do liści, latem kościarka do trawy - to narzędzia niezbędne dozorcy. Wiosną, kiedy śniegi stopnieją, największą udręką będą psie odchody, które nie trafiają do specjalnych koszy, tylko zalegają na osiedlowych trawnikach i nieprzyjemnie pachną. - To jest chyba największy problem w naszej pracy. Kosze są zapchane, ale papierami. Ktoś powinien się tym zająć na poważnie - twierdzi Szymański.
Do obowiązków dozorców należy również dbanie o porządek wokół śmietników. Mieszkańcy często zapominają albo chcą zapominać o kluczach i pozostawiają śmieci przed ogrodzeniami śmietników. - Najczęściej muszę sprzątać śmieci pozostawiane przez ludzi spoza osiedla. Przywożą dzieci do szkoły (kubły na śmieci stoją na parkingu obok Szkoły Podstawowej nr 12 - przyp. red.) i przy okazji pozbywają się śmieci - mówi Suski.
Opinię dozorcy podziela prezes. - Osobną kwestią jest segregacja śmieci, która połączona ze złym ich składowaniem i podrzucaniem, znacznie podnosi koszty wywozu nieczystości stałych - dodaje Nowakowski.
Dozorcy przyjmują zgłoszenia usterek od mieszkańców i przekazują je elektrykom, hydraulikom czy ślusarzom. - Czasami bierzemy też udział w eksmisjach, wynosimy meble - dodaje Szymański. - Nasi pracownicy dbają też o porządek w suterenach. Raz w miesiącu muszą tam posprzątać - uzupełnia prezes Męcina. Tą ostatnią czynnością obarczeni są również dozorcy innych spółdzielni.
Sroga zima spowodowała, że tomaszowskie spółdzielnie musiały ponieść dodatkowe koszty związane z utrzymanie porządku na osiedlach. - Wynajmowaliśmy firmy do usuwania śniegu z osiedli i sopli z dachu. Koszty dodatkowe wyniosły około 25 tys. zł - mówi Krzysztof Strucki, prezes SM „Grota”. - Na usuwanie skutków zimy wydaliśmy kilka tysięcy złotych - dodaje prezes Męcina. „Przodownik” zatrudniał firmy dekarskie do odśnieżania dachów i usuwania przecieków, firmy z ciężkim sprzętem do usuwania śniegu z ulic i parkingów oraz dodatkowe dziesięć osób do ręcznego odśnieżania parkingów i dróg osiedlowych. - Nie mamy jeszcze ostatecznego podsumowania skutków obecnej zimy. Przybliżony koszt to około 200 tys. złotych - szacuje prezes Nowakowski. Rekordową sumę 500 tys. złotych wydał TTBS. - Korzystaliśmy z pomocy 12 firm. Nie mamy własnego sprzętu ciężkiego, a koszty jego wynajmu są ogromne - tłumaczy prezes Artur Marek.

Do emerytury
W Tomaszowie trudno znaleźć pracę za 1,5 tys. złotych miesięcznie, więc nic dziwnego, że dozorcy, zarabiając takie pieniądze, nie szukają innego zatrudnienia. Daniel Niewiadomski, z wykształcenia stolarz, jako dozorca pracuje już 25 lat i chciałby dotrwać na tej posadzie do emerytury. - Mam już 50 lat, w tym wieku trudno znaleźć inną pracę. Zresztą chwalę sobie to zajęcie - przyznaje. Podobnie 47-letni Grzegorz Suski - malarz, nie wyobraża sobie innego miejsca pracy. - A gdzie ja teraz pójdę, kto mnie zatrudni - mówi. Jego zdanie podziela 56-letni dozorca, który prosi, żeby nie podawać jego nazwiska i wyuczonego zawodu. - Chcę dopracować do emerytury. Nie chcę żadnych problemów, dlatego wolę się oficjalnie nie przedstawiać - tłumaczy.
Podobnego zdania jest młodsze pokolenie dozorców. 36-letni Mariusz Szymański, z wykształcenia tokarz, nigdy nie wykonywał wyuczonego zawodu. Mało tego, jego CV zaczyna się i kończy na pracy w spółdzielni „Przodownik”. - Zaraz po wojsku, w 1997 r., znalazłem pracę dozorcy. Jak byłem młodszy, to jeszcze myślałem, żeby inną pracę znaleźć, a teraz to już nie chcę zmieniać. Zarobki nie są najgorsze, żona pracuje, tak że jakość dajemy radę - argumentuje Szymański.
Opinie mieszkańców na temat pracy dozorców są podzielone. Jedni bardzo ich szanują i cenią poranną rozmowę z gospodarzem domu, ale są też tacy, którzy nie darzą ich szacunkiem. - Trzeba starać się dobrze żyć z ludźmi. Nie szukać problemów, tylko starać się je rozwiązywać - zdradza receptę Niewiadomski. Pytam, czy mogę go sfotografować? - Nie wychodzę najlepiej na zdjęciach. Jak pan o mnie napisze, to wystarczy - mówi skromnie.
- Niektórzy ludzie myślą, że to jest lekka i przyjemna praca. Każdy z nich powinien spróbować przepracować chociaż trzy miesiące, to zmieniłby zdanie - uważa Suski. - Cały rok jest co robić. Zimą śnieg, wiosną trzeba usuwać wodę z chodników, latem krzewy i trawa, jesienią liście, no i śmieci. Na pewno się nie nudzimy - rzuca dwa zdania spotkany przeze mnie dozorca, który nie zgadza się na dłuższą rozmowę.
Płatne lub odbierane nadgodziny, premie uznaniowe, paczki świąteczne - to wszystko sprawia, że dozorcy cenią swoją pracę. - Nie możemy się obijać, bo administrator spółdzielni może nas w każdej chwili skontrolować. Również Straż Miejska, jeśli zauważy nieporządek, może zgłosić to do spółdzielni - mówią zgodnie.
Prezesi tomaszowskich spółdzielni bardzo pochlebnie wypowiadają się o swoich pracownikach. - Muszę podziękować wszystkim moim pracownikom za trud włożony w usuwanie skutków tegorocznej zimy. Otrzymałem od mieszkańców znacznie więcej wniosków o dodatkowe premie niż skarg na gospodarzy domów - twierdzi prezes „Przodownika”.
- Wszystkim ludziom nigdy się nie dogodzi, zawsze znajdą się niezadowoleni, jednak większość mieszkańców jest zadowolona z pracy dozorców - kończy prezes TTBS-u.

Adrian Grałek
* Z refrenu piosenki Andrzeja Rosiewicza „Zenek blues”.


Artykuł ukazał się w wydaniu nr 9 (1023) z dnia 4 Marca 2010r.
 
Kontakt z TIT
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
ogloszenia@pajpress.com.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: (44) 724 64 17 wew. 28

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: (44) 724 24 00
Artykuły


Informator
Warto wiedzieć
Twój TIT
TIT - rejestracja konta Bądź na bieżąco.
Zarejestruj konto »

Prenumerata TIT Zaprenumeruj TIT
wprost na e-mail »