
Mieszkańcy ulicy Bema i pobliskich pytają o niszczejący odcinek pieszy przy ul. Piłsudskiego (wzdłuż jednostki wojskowej). Kiedyś o ten teren, a szczególnie o szerokie trawniki, dbali żołnierze. Obecnie w czasach armii zawodowej mundurowi nawet nie myślą, by „łapać” się za grabie. W okresie letnim pas zieleni wygląda tragicznie, nie poprawił się również stan chodników.
- A tędy spaceruje bardzo dużo mieszkańców - mówi pan Tadeusz z Bema. - Z wózkami, z dziećmi czy z psami, wszyscy spacerują w stronę lasu. Wiosną naprawdę jest tu pełno ludzi. I aż wstyd jak to wszystko zostało zaniedbane i niszczeje - dodaje mężczyzna.
I rzeczywiście chodnik od strony stadionu sportowego jest tragiczny. Ostatnio zdawastowany również przez firmę kładącą sieć gazową. Po przeciwnej stronie, całkiem niedawno wymieniono ciąg pieszy. Trzeba również dodać, że przy samym lesie płyty chodnikowe ginęły masowo już wcześniej.
- Zniszczony chodnik ma zostać zrekonstruowany przez gazowników - mówi Jacek Killman, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych.
Kiedy to nastąpi i co z pasem zieleni, na razie nie wiadomo. Mieszkańcy zwracają również uwagę na lampy oświetleniowe, przynajmniej na to, co po nich zostało. Klosze zostały potłuczone i z ziemi sterczą już tylko obskurne słupy.
- Wojsko do nas występowało z zapytaniem o tę sprawę - mówi Franciszek Szmigiel, zastępca wójta gminy Tomaszów, do której należą latarnie. - Obecnie zastanawiamy się, jakie zastosować rozwiązanie. Chcielibyśmy zlikwidować te, które są i nowe dwustronne zainstalować po stronie stadionu, ponieważ na terenie jednostki armia ma swoje lampy. Jedno jest pewne, nie opłaca się remontowanie starych, chociażby ze względu na sieć kabli, które mają za małe średnice i już nieraz nam się paliły - dodaje. |