tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
BIURO Podatkowe "Berry", księgi, ewidencje VAT, ...
czytaj dalej »

PARKIET-PLAN
- układanie, cyklinowanie, ...
czytaj dalej »

Auto-Gaz BRC.Montaż,serwis,RATY!tel.608860518 ...
czytaj dalej »
Baza firm
 
Aktualności

 Bądź dżentelmenem jezdni

 
Pewnie niejednego kierowcę spotkała kiedyś nieprzyjemna sytuacja na parkingu lub drodze wewnętrznej. Ktoś wyszedł wprost pod cofający pojazd, za blisko zaparkował i drzwiami uszkodził lakier, zajął miejsce zarezerwowane dla osoby niepełnosprawnej, spowodował stłuczkę.



Na parkingach osiedlowych i drogach wewnętrznych wciąż panuje chaos.


W Rumunii każdy jeździ jak chce, ale panuje jedna zasada. Grzechem jest nieprzepuszczenie pojazdu, który chce włączyć się do ruchu, skręcić czy po prostu zaparkować. W Polsce takie zachowania zdarzają się rzadko. Najlepiej możemy to zaobserwować na parkingach. Kierowca, który cofa i chce włączyć się do ruchu, musi w tym czasie mocno się skoncentrować. Sam w lusterkach nie widzi zbyt wiele, ale może spodziewać się, że z tyłu jedzie jakiś pojazd lub idzie pieszy. Będzie miał szczęście, gdy inny kierowca da mu znak świetlny lub nawet dźwiękowy (choć zabrania tego prawo), by spokojnie zakończył manewr. Gdy idzie za nami pieszy, możemy być pewni, że szybciej go najedziemy, niż zejdzie nam z drogi. Taka panuje u nas kultura.
- Najważniejsza jest edukacja - twierdzi Krzysztof Szymański, właściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców Auto-Bis i prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców. - Może wychowanie komunikacyjne w szkole to jeszcze za wcześnie, ale kursy na prawo jazdy to odpowiedni moment. Na Zachodzie społeczeństwo już nauczyło się kultury jazdy. W Holandii na drogach nowo wybudowanych osiedli nie ma znaków. Panują zasady skrzyżowania równorzędnego i wszyscy do nich się stosują. U nas jest z tym różnie. Każdy jak najszybciej chce dojechać do celu. Nawet, gdy już zdesperowani, wyjeżdżając tyłem z parkingu, włączymy kierunkowskaz i powoli jedziemy, to drugi kierowca podjedzie tak blisko, że nie mamy szans skończenia manewru - dodaje.
Jak przyznaje K. Szymański, przede wszystkim młodzi kierowcy powinni uczyć się takich zachowań, jakie we krwi mają zawodowi kierowcy samochodów ciężarowych. Ci bardzo często, choć mają pierwszeństwo, przepuszczają inne pojazdy, bo wiedzą, że przyniesie to korzyść kilku innym.
Niestety czasami podczas takich manewrów dochodzi do stłuczki, potrąceń lub zdarzeń spornych. Gdy wydarzą się na drogach publicznych, mamy szansę szybko wyjaśnić wszystkie wątpliwości. O wiele gorzej sytuacja wygląda na drogach wewnętrznych, czyli takich, które nie są zaliczone do żadnej kategorii dróg publicznych (krajowej, wojewódzkiej, powiatowej czy gminnej). Są to drogi: osiedlowe, dojazdowe do gruntów rolnych i leśnych, do obiektów użytkowanych przez przedsiębiorców, place przed dworcami kolejowymi, autobusowymi, portami (w tym lotniczymi). Przykładem mogą być też parkingi przed hipermarketami. W tym miejscu nie są przestrzegane praktycznie żadne przepisy drogowe.
Policja i Straż Miejska mają najczęściej związane ręce. Dlaczego? Ponieważ przepisy ustawy Prawo o ruchu drogowym, jak również wydanych na tej podstawie rozporządzeń wykonawczych, nie mają zastosowania zawsze i wszędzie. Wprawdzie jeszcze nie tak dawno temu regulowała to ustawa o drogach publicznych ze stycznia 1986 roku, w punkcie o ?Zasadach zarządzania i finansowania oraz oznakowania dróg wewnętrznych?, ale podczas zmian ustrojowych w 1998 roku rozporządzenie, w części o drogach wewnętrznych, straciło ważność. Pat trwa do dzisiaj. Rozwiązać go próbują różni politycy, ale, jak twierdzą policjanci, robią to bez przekonania, a co najważniejsze bez odpowiedniej wiedzy i doświadczenia. A dla policji to prawdziwy problem.
- Czasami jesteśmy wzywani do różnych takich zdarzeń - mówi podinsp. Wiesław Surgot, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego. - Jednak policjant, oprócz ustalania co się stało, musi dowiedzieć się, do kogo należy plac lub droga. To zwykle trochę trwa. Gdy nie jest ona publiczną, praktycznie nie możemy nic zrobić, a poszkodowany musi dochodzić swoich praw w sądzie z powództwa cywilnego. Podobnie jest, gdy mieszkańcy dzwonią, że na jakimś parkingu na miejscu dla osób niepełnosprawnych stoi samochód, ktory nie ma prawa tam stać. Po przyjeździe okazuje się, że parking należy np. do wspólnoty mieszkaniowej. I rozkładamy ręce - dodaje.
Teoretycznie więc na takich terenach kierowca może robić wszystko. Może jeździć bez uprawnień i dokumentów pojazdu, nie zapinać pasów czy stawać w dowolnym miejscu. Jest tylko jedno ale... Policjanci i Straż Miejska mają prawo reagować w momentach realnego zagrożenia bezpieczeństwa innych osób i karać mandatami, czyli np. podczas potrącenia czy przy zastawieniu samochodem wjazdu dla straży pożarnej. Jest jeszcze jeden wyjątek, gdy samochód zostanie postawiony w taki sposób, że powoduje niszczenie lub uszkodzenie roślinności. Pamiętajmy też, że zawsze reagować może właściciel terenu. Gdy postawimy bezprawnie auto przed marketem w miejscu dla niepełnosprawnych, właściciel może zlecić wywiezienie naszego pojazdu. Zdarza się to jednak niezmiernie rzadko.
Często wjeżdżając na drogę wewnętrzną, nie wiemy o tym, bo brak jest odpowiedniego znaku. Najskuteczniejszą metodą uporządkowania ruchu, ale tylko na osiedlach mieszkaniowych, jest utworzenie przez właściciela lub jego zarządcę strefy zamieszkania. Są one ujęte w Prawie o ruchu drogowym, które stwierdza, że taka strefa jest miejscem, gdzie drogi publiczne lub wewnętrzne objęte są szczególnymi zasadami ruchu drogowego. Wjazdy i wyjazdy są oznakowane. Na całym terenie obowiązują przepisy porządkowe, których strzec może policja i Straż Miejska włącznie z zakładaniem blokad i wywożeniem pojazdów. A to wszystko w oparciu o ogólne zasady przepisów o ruchu drogowym.
Pamiętajmy, że w strefie zamieszkania pieszy korzysta z drogi i całej szerokości jezdni i ma pierwszeństwo, stawianie pojazdu dozwolone jest tylko w miejscu wyznaczonym, prędkość maksymalna to 20 km/h.
Tak jest jednak jedynie w strefie zamieszkania, inne drogi wewnętrzne muszą poczekać jeszcze na zmiany prawne. Do tego momentu musimy liczyć na kulturę, wzajemną życzliwość i uwagę innych kierowców. Sami musimy zachować ostrożność i ograniczone zaufanie oraz zachować spokój.


war   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 38 (1001) z dnia 24 Września 2009r.