Rzeczyca
Mają swoją nieśmiertelną „Pierzawkę”, przy różnych okazjach wręczają Złote Łabędzie, czasem nawet z diamentami, ale DOŻYNKI to bezsprzecznie największe gminne święto w Rzeczycy!

Jak nakazuje tradycja, najpierw do ołtarza, później do gospodarza. W tych rolach niezmiennie od dobrych paru lat występują ksiądz prałat Henryk Linarcik i Marek Pałasz, wójt rzeczycki. Wszystko jak za najdawniejszych czasów. W jednej z najbardziej rolniczych gmin w powiecie.
„Przynosimy plon w nasz ojczysty dom
Idź wianeczku w godne ręce
W przyszłym roku damy więcej…”
Na rzeczyckich polach dobiegają końca tegoroczne żniwa. Już nie kosy, ale kombajny kładą ostatnie przygarście zboża na rżyska. Trudno zresztą mówić o pokosach w przypadku tych mobilnych młockarni, już na polu sypiących zbożem na przyczepy ciągników. Co kiedyś sprzątano dwa tygodnie, dziś trafia pod dach stodoły w dwa dni. Jeśli sprzyja pogoda. Nostalgiczne wspomnienia, tęsknota za „wsią spokojną” odżywają jednak co roku w dożynkowym misterium kultywowanym w Rzeczycy.
Przez niesprzyjającą pogodę żniwa zbożowe były w tym roku nie tak obfite. Jednak szybko i sprawnie, przy dobrej pogodzie, rolnicy z gminy Rzeczyca sprzątnęli z pól tegoroczne plony. W rzeczyckich gospodarstwach żniwa się nie skończyły. Nadal trwają zbiory pomidorowe, paprykowe. Tutejsi gospodarze, idąc za wymogami rynku i możliwościami zarobku, nie poprzestają na tradycyjnych uprawach. Okoliczne pola coraz gęściej pokrywają foliowe tunele i okolice Rzeczycy stają się sukcesywnie zagłębiem pomidorowo-paprykowym. Zamiast łanów żyta stoją zielone łany kukurydzy. Jednak pszenicznych zagonów chyba nie zabraknie tu nigdy.
W gminie Rzeczyca wiejską tradycję hołubi się niczym te zbożowe łany. Obrzędy dożynkowe wpisane są na trwałe w obyczajowość lokalnej społeczności.
W tym roku zbiegły się z innym, kościelnym świętem. Tradycyjnie 22 sierpnia w parafii rzeczyckiej obchodzony jest odpust Niepokalanego Serca Maryi. W tym roku uroczystą sumę odpustową i dziękczynną za urodzaje odprawił rodak rzeczycki ks. prałat Piotr Żądło, proboszcz parafii św. Wawrzyńca w Sochaczewie. Wspólnotę modlitwy tworzyli licznie przybyli parafianie, a także zaproszeni goście i kapłani z dekanatu Nowe Miasto z ks. dziekanem Janem Widerą. Byli przedstawiciele władz gminy z wójtem Markiem Pałaszem i przewodniczącym Rady Gminy Andrzejem Gwizdoniem, starostowie dożynek, a także przedstawiciele rodziny Szweycerów, których przodkowie byli dziedzicami Rzeczycy. Wypełniając wolę dziadka, ufundowali w rzeczyckim kościele witraże św. Jana Chrzciciela i św. Michała Archanioła. Procesję z darami przygotowali mieszkańcy Grotowic. Chleb, miód, owoce i warzywa ponieśli przed ołtarz w barwnych, regionalnych strojach.
Potem była tradycyjna dożynkowa uroczystość wieńcowa i zabawa, której nie brakowało w wiejskim obyczaju. Gościł wszystkich Antoni Socha na swoich GOK–owskich włościach. Szły „brygady” wieńcowe od starościny Małgorzaty Dzikowskiej, rolniczki z Grotowic i Radosława Tkaczyka – rolnika z Gustawowa. Narobiły się przy wiciu wieńców, więc nie dziwota, że dały sobie upust w tradycyjnym ośpiewaniu wianeczków. Dostało się wszystkim. Obśpiewano VIP-ów, trochę dla krytyki, trochę dla dowcipu. Ale nie zabrakło konkretów, jak np. zrobionej do połowy drogi „gustawowskiej”. Wójt Pałasz się bronił, ale też podlizywał nieco wyborcom, obiecując, że w następnej kadencji niedoróbki zlikwiduje.
Proboszczowi Linarcikowi przypięto barwną łatkę, że jest facetem z animuszem, dbającym o parafialny marketing, a nie tylko o parafianów duszę. Pyton księdza Sławomira przebił jednak chyba wszystkie przyśpiewki wieńcowe, „którymi nikt się chyba nie poczuł dotknięty, bo, choć miało być wesoło, czasem poszło w pięty”.
Na dożynkowych uroczystościach w Rzeczycy nie zabrakło gości. Była Maria Kaczorowska z Urzędu Marszałkowskiego, Barbara Robak z wojewódzkiej ochrony środowiska, wicestarosta rawski Marian Krzyczkowski, Bogdan Kącki, członek Zarządu Powiatu, Kazimierz Perek, Krystyna Fuerst, przedstawiciele straży pożarnej, policji i wszelkich służb.
Była zbiórka na powodzian, był specjalny stół dla szczególnych gości z mazowieckiej gminy Strachówka, niesamowity występ zespołu „Tramblanka” z Opoczna, naszego małego „Mazowsza”, połączona orkiestra dęta z Rzeczycy i Cielądza, „Mali Rzeczycanie” i - jak zwykle- w Rzeczycy - zabawy wiele i jadła (z żurem, który wszystkie żurki pobił na głowę). Trzeba było po prostu na tych dożynkach być! |